Egipt – tu wszystko się zaczyna!

Uwielbiam slogan „Egipt – tu wszystko się zaczyna!”. Jako egiptolog chwytam jego głębsze znaczenie. W Egipcie naprawdę wszystko się zaczęło. To przecież w dolinie Nilu powstało pierwsze państwo świata.

Egipt – tu wszystko się zaczyna!

Nie jakieś tam ubożuchne bliskowschodnie miasteczko otoczone glinianym murem, ale potęga jak się patrzy – rozciągnięta na tysiące kilometrów, z centralną administracją i królem, którego pewnego dnia, długo, długo później zaczęto nazywać faraonem. Poniekąd właśnie dzięki oryginalnej kulturze Egiptu, którą ludzie inspirowali się przez długie pokolenia, wierzymy w to, co wierzymy, i podoba się nam to, co się nam podoba. Egipt to fundament ludzkiej cywilizacji – „matka świata”, jak mawiają jego dzisiejsi mieszkańcy. Jakie to piękne.

Trzeci czerwca to fajna data. Na kilka dni przed rozpoczęciem się miesiąca postu dla muzułmanów – ramadanu – i półtora miesiąca przed siódmymi urodzinami mojej córki Kai, postanowiłem założyć niniejszą stronę internetową i bloga o Egipcie widzianym moimi oczami. Zabierałem się do tego zadania bardzo długo. Można powiedzieć, że przez większą część życia, a na pewno przez ostatnie 10 lat. Bo żeby móc coś sensownego stworzyć, trzeba doświadczyć czegoś więcej niż teorii, przetrawić w sobie i wyciągnąć rozsądne wnioski. Doszedłem do takiego etapu życia, że już sporo wiem. Zauważyłem, że ludzie lubią słuchać moich opowieści, pytają mnie o zdanie na temat Egiptu, zapraszają na wykłady i do wspólnych podróży. A więc dobrze wam tak. Macie, co chcecie 🙂

Jak na pierwszy wpis, chyba już wystarczy. Internet przyjmuje dużo więcej niż papier, tylko kto to będzie potem czytał. Obiecuję, że następnym razem będzie piaskowo, palmowo i w ogóle egipsko, tak jak lubicie. A może nie lubicie? Mogę od razu z grubej rury o poważnych problemach. Jedno tylko chcę teraz dodać na temat Egiptu. Każda pocztówka ma dwie strony – jedną miłą dla oka, bo egzotyczną i kolorową na obrazku, ale drugą wypełnioną całkiem inną treścią – życiową, ciężką, szarą. Rajcując się pogodą, nie wolno zapominać o deszczu.

Akurat dzisiaj paskudnie leje za moim oknem… Czy u was też? Pod tym względem Polska to nie Egipt. Jeśli nie macie nic innego do roboty, szybko polubcie mój fanpejdż na fejsbuku. Bo warto dla bycia na bieżąco z moimi super wpisami, a w przyszłości dla ekstra zniżek na banany i orzechy kokosowe. Jestem również na Instagramie, ale tam na razie niewiele się dzieje. Subskrybujcie mnie na kredyt, OK? Będzie mi bardzo miło, jeśli zostawicie swój ślad również w komentarzach i zapiszecie się do newslettera. 🙂

PS Fot. Marcin Piechocki.

#egipt #wyprawydoegiptu

(Visited 115 times, 1 visits today)