Etyka muzułmańskiego Święta Ofiarowania

Może już to gdzieś pisałem. Ale jeśli nie, to powtórzę. Uważam, że każda tradycja powinna być zmieniona, jeśli ma coś na bakier z etyką i prawami zwierząt. Święto może być świętem, ale dlaczego tak okrutnym jak Id al-Adha?

Etyka muzułmańskiego Święta Ofiarowania

Id al-Adha to najważniejsze święto (nie tylko) muzułmańskie zwane Wielkim Świętem i upamiętniające ofiarę Abrahama, którą ten miał złożyć ze swego syna Izmaela (w wersji żydowskiej Izaaka). Izmael ochoczo podążał na miejsce kaźni, aby dać się tam zaszlachtować w stylu halal. Przecież nie odmawia się ani Bogu, ani własnemu ojcu. Te zasady Mojżesz zapisze później w Dekalogu. W ostatniej chwili Jedyny Bóg rozmyślił się i pod nóż Abrahama poszła „tylko” niewinna owca względnie wołu. Ofiara została spełniona ku zadowoleniu obu stron.

Bóg w Starym Testamencie jest okrutny i kapryśny niczym gówniarz. W Nowym Testamencie i Koranie wcale nie przedstawia się lepiej. Idea bóstwa karzącego ludzi i wpadającego w gniew z byle powodu jest głęboko zakorzeniona wśród wiernych. Stąd też szereg dziwnych i anachronicznych rytuałów mających je „nakarmić” lub „uspokoić”. Obsesja gniewu bożego trwa już od trzech tysięcy lat i dotyczy zarówno żydów, jak i kolejno chrześcijan i muzułmanów. Ale z pewnością ma ona jeszcze starsze podłoże. Koncepcja sądu zmarłych, nieba dla dobrych i piekła dla złych, wywodzi się ze starożytnego Egiptu.

Nie lubię Święta Ofiar z powodu odbywającej się wtedy udhijji – rzezi zwierząt. W ubiegłym tygodniu w całym świecie muzułmańskim odbywały się sceny, które Piotr Ibrahim Kalwas opisał następująco:

„Zaczynają o świcie, zaraz po modlitwie jutrzenki. Owce beczą płaczliwie. Wąsaty kapłan z papierosem w kąciku ust chwyta pierwszą za nogi, rzuca na ziemię, odwraca racicami do góry i zanurza długi nóż w jej gardle. Według wykładni islamu zwierzę powinno być zwrócone głową w kierunku Mekki – Świętego Miasta – ale to trudne: owca wyrywa się, rzuca, kopie, walczy o życie.

Patrzę na zarzynaną owcę, próbuję patrzeć. Z rozcinanej tchawicy wydobywa się bulgot, jakieś dziwne syczenie. Jej oczy są nieruchome. Tak jak i kapłana. Małe owieczki czasem pędzą do zarzynanych matek, gramolą się na ich drgające spazmatycznie ciała, próbują ssać cycki. Kapłan kat odpycha je kopniakami, mamrocze modlitwy, tłum zgromadzony naokoło odpowiada religijnymi inwokacjami. Małe owieczki zarzyna się szybko, kilka krótkich kwików, to detal. Na mury tryska krew. Dzieci śmieją się, klaszczą. Bóg się cieszy” (Egipt: haram halal, 2015).

Nie wiem jak wam, ale mnie wystarczy. Na szczęście nigdy nie uczestniczyłem w Id al-Adha jako gość czy choćby tylko obserwator. Mam zdrowy dystans do spraw religijnych, ponieważ nie wierzę w Boga, a historie z Biblii czy Koranu to dla mnie wyłącznie literatura mitu. Pozwalam sobie na krytykę Święta Ofiar tylko dlatego, że lubię zwierzęta i jestem wrażliwy na ich cierpienie. Szacunek dla wszystkich istot żywych wywodzę ze świeckiej etyki i filozofii. Czyli powołuję się na współczesny humanizm i rozum, a nie na aksjomat oparty na jakichś ponurych zabobonach.

Nie zabijaj ani wołu, ani karpia… ani człowieka

Kto wierzy i chce świętować, niech to robi. Ale niekoniecznie w tradycyjny sposób. Od czasów Abrahama minęły długie tysiąclecia. W tym czasie Jedyny Bóg zapewne trochę zmądrzał i nie wymaga już hekatomby. Zwłaszcza że po zliczeniu ofiar wszystkich wojen i konfliktów zbrojnych w Jego imieniu od czasów proroków do dzisiaj powinien być zaspokojony przynajmniej do końca millenium. Proponuję świętować Id al-Adha tak jak postępowi chrześcijanie obchodzą Boże Narodzenie. W moim domu rodzinnym od ponad 20 lat (a może już i dłużej) nikt nie skrzywdził karpia. W wielu domach za oceanem Święto Dziękczynienia odbywa się już bez indyka. A czy drób i ryby można w ogóle porównać do ssaków?

Nie wyobrażam sobie cierpień tak świadomych zwierząt jak woły czy owce. Można celebrować tradycję, mówiąc o niej dzieciom i pisząc dobre książki, ale wcale nie trzeba uczestniczyć w rzezi. To przecież tylko pamiątka po starożytnym rytuale, a nie konieczność warunkująca przeżycie jak w przypadku Indian polujących na bizony. Kultura muzułmańska może wybierać spośród całego mnóstwa innych znaków nawigacyjnych. Dojrzałe człowieczeństwo na miarę XXI wieku wymaga pohamowania żądzy zabijania podobnie jak wszelkiej nienawiści skierowanej do ludzi innych wyznań. Bóg się nie obrazi i nie ześle kary. Nie tym razem.

Moje uwagi dotyczą w równym stopniu muzułmanów, co żydów i chrześcijan z ich coraz mniej akceptowalnymi rytuałami. Zdawanie się na religię w sprawach moralnych prowadzi do zaburzonego wartościowania rzeczy. Obecnie mamy lepsze możliwości wyboru między dobrem a złem, lepsze sposoby cieszenia się życiem. Wydaje mi się, że religia pojmowana anachronicznie to jawny przyczynek do nacjonalizmu, rasizmu i ksenofobii. A sam rytuał daje przyzwolenie na bestialstwo wobec ludzi i zwierząt mordowanych na cześć Stwórcy.

(Visited 58 times, 1 visits today)
  • Adrianna

    Popieram całym sercem! W artykule zostały wyrażone wszystkie moje myśli i odczucia w sprawie zwierząt. Należy też podkreślić, że osoby, które nie mają serca dla zwierząt, dla ludzi też mogą nie mieć. I dopiero wtedy gdy coś takiego się stanie to rodzi się oburzenie ogółu. Niestety nie wcześniej…