Jak uratować egipską cywilizację

Muzeum Luksorskie. W środku scena jak z koszmaru archeologa. Dwie turystki zawzięcie „parlefransują” o smutnym obliczu któregoś z Sezostrisów, nie zwracając uwagi, że bachor omija linkę i dobiera się do reliefu ze świątyni Totmesa III w Deir el-Bahari.

Jak uratować egipską cywilizację

Nagle zza rogu wyskakuje egipski dozorca (oni zawsze pojawiają się znienacka, zazwyczaj w momencie, kiedy chcesz zrobić niedozwolone zdjęcie), podchodzi do pań i prosi grzecznie o przywołanie szczeniaka do porządku. W panie cudzoziemki jakby piorun trzasnął. Jadą po zdumionym chłopinie tak bogatą francuszczyzną, że kuli ogon pod siebie. Mnie również zatkało. Merde! Merde! A gówniarz spokojnie kontynuuje destrukcję.

Jestem pewien, że takie zachowanie nie uchodzi w żadnym europejskim kraju. Ale w Egipcie to proszę bardzo, trzeci świat. I kto im co zrobi? Przecież nikt nie złapie za łeb i nie wyrzuci z muzeum, bo dopiero byłaby chryja. Turyści wiedzą, że mogą pozwolić sobie na wiele, choć może nie aż tak wiele, jak ów Spiderman, który – pomimo wyraźnego zakazu – wspiął się niedawno na piramidę Cheopsa. Ale zawsze mogą pozwolić sobie na chamstwo i arogancję.

Zachowuj się jak gość!

Turyści są gośćmi, a w domu gospodarza należy przestrzegać jego zasad. Jak nie wolno czegoś robić, to powinniśmy uszanować zakaz, a nie kłócić się o to, czy ma on obiektywne uzasadnienie. Jasne, że np. zakaz fotografowania w niektórych miejscach można zrozumieć tylko w aspekcie ekonomicznym. Chcesz zrobić własne zdjęcie, zapłać. Chcesz zobaczyć coś ekstra, zapłać (czasami mniej oficjalnie). Ale nawet zamknięte obiekty można zwiedzić od środka i mieć na wyłączność w majestacie prawa. Kwestia ceny.

Wkurza mnie bezczelność niektórych turystów i ich potrzeba macania i fotografowania wszystkiego, co tylko przed nimi nie ucieka. Z drugiej strony ma to ewolucyjne uzasadnienie. Wszak posiadamy aż pięć zmysłów, za pomocą których poznajemy świat. W typowym muzeum wymaga się od nas tylko wzroku, a w miarę rozwoju technik multimedialnych coraz częściej także słuchu, a nawet węchu. Jednakże kontakt z zabytkiem poprzez wzięcie go do ręki ciągle jest haram. A przecież najbardziej pożądany poznawczo. Tkwi to głęboko w ludzkich genach.

Kamień, którego nie było

Zatem nie dajmy się zwariować i czasem czegoś dotknijmy. Oczywiście tylko tam, gdzie wolno i z rozsądnym umiarem. Maski Tutanchamona nie wyjmujemy z gabloty w Muzeum Kairskim i nie przymierzamy jej. Chodzi głównie o zabytki na wolnym powietrzu. Tysiące turystów z całego świata codziennie obmacuje postument obelisku w Luksorze, pozując w tym miejscu do zdjęcia, i nic się jeszcze nie stało.

Niektóre rodzaje kamienia są bardzo odporne na działanie czasu i turystyki masowej. Granit można spokojnie obmacać z każdej strony, wleźć na niego i usiąść, a nawet wylać sok owocowy. Zniesie wszystko z cierpliwością tysiącleci. Byleby tylko nie walić tępo młotkiem ani ostrym narzędziem.

Natomiast z wapieniem lub piaskowcem trzeba być ostrożnym. Z nich zbudowane są niemal wszystkie świątynie w Egipcie. To dość miękkie skały, szczególnie piaskowiec, i łatwo je uszkodzić, bo po prostu ścierają się. Dlatego nie dotykajmy ich dla zasady, nawet gdy nikt nam za to nic nie zrobi. Szczególnie uważajmy na płytkie reliefy z polichromią, które mogą stracić barwę albo wręcz odpaść.

Przypominam sobie świątynię Ramzesa II w Abu Simbel, gdzie jedna z turystek – wtajemniczona w pismo hieroglificzne – tłumaczyła swojemu towarzyszowi inskrypcję, zawzięcie smarując po niej łapą. Widziałem, jak drobinki kruszywa sypią się spod jej palców.

Świeć przykładem, a nie fleszem

A co z robieniem zdjęć z fleszem wewnątrz grobowców? Moim zdaniem zimne sztuczne światło wcale nie szkodzi starożytnym kolorom, a rzekome ciepło od lamp błyskowych to pic na wodę fotomontaż. Takie zdjęcia robi się przecież z dużej odległości i błysk się rozprasza.

Jeśli Dolina Królów czy nekropole dostojników cierpią od czegoś, co wynika z obecności człowieka, to przede wszystkim od działalności miejscowych chuliganów, turystów wandali i nadmiaru wilgoci. Jednak zakaz to zakaz. Nie ryzykuj wysokiej kary, kup sobie album w księgarni.

Jak będziecie w Egipcie, to zwracajcie uwagę na te sprawy. Niech te cudowne egipskie zabytki posłużą następnym pokoleniom. Przy odrobinie starań ze strony Egipcjan, jak i rozumu pasjonatów z całego świata, mają szansę przetrwać do końca naszej cywilizacji.

(Visited 107 times, 1 visits today)