Polecam wyprawę do Egiptu z Polskim Egipcjaninem!

Rzeczy absolutnie niedostępne, wręcz niewidzialne z okien autokaru dla zwykłych turystów. Coś, co tylko z poziomu ulicy można dotknąć, zwiedzić, poznać, zapamiętać na całe życie. Serdecznie i wielkie podziękowania dla Polskiego Egipcjanina za wspaniałą, pouczającą i otwierającą oczy na wiele spraw wyprawę do Egiptu!

Przeglądam zdjęcia i wspominam te cudowne chwile spędzone na gościnnej egipskiej ziemi, jakże innej od świata, jaki widziałem niegdyś będąc zwykłym, „hotelowym” turystą. Zaułki Starego Kairu, mnogość meczetów, zgiełk i szum miasta, pośród którego Pan Kamil porusza się jak ryba w wodzie, wymieniając co chwila po arabsku konwersacje z Kairczykami.

To wszystko daje poczucie uczestniczenia w czymś magicznym, zupełnie odrębnym od naszego poukładanego europejskiego świata.

Przemykamy się pośród zwykłego ulicznego ruchu, który na pozór niezorganizowany, chaotyczny i niebezpieczny po przeprowadzeniu pewną rękę naszego przewodnika staje się czymś, co nie przeraża, ale zaciekawia i na swój sposób fascynuje. Podróże lokalnymi środkami komunikacji, w tym kairskim metrem, busikami i „tuk-tukami” to samo w sobie jedna wielka przygoda 🙂

Barwność kolorów i dźwięków kairskiego suku – Chan Al.-Chalili jak z tysiąca i jednej nocy, miejsca, gdzie czas zatrzymał się chyba 100 lat temu. Rzeczy absolutnie niedostępne z okien hotelowego autobusu.

Pijemy herbatę z ulicznych kawiarni, jemy przekąski sprzedawane na ulicy, zatrzymujemy się, aby skosztować wspaniałej, tradycyjnej egipskiej kuchni – jak dla mnie creme de la creme odbytej wyprawy – polecam każdemu bez wyjątku!

Coś, co można przeoczyć, będąc nawet i 10 razy w hotelu z biura podróży. Kultura odległego z naszego punktu widzenia islamu, który po bliższym poznaniu nie tylko nie wzbudza trwogi, ale intryguje i powoduje zdrową, poznawczą ciekawość.

Nie każdy ma możliwość spędzenia magicznego dnia pod piramidami w Dahszur, na grillu spędzonym na pustyni z gościnnymi Egipcjanami, smakowaniu przepysznych potraw i rozmowach, gdzie miejscowych interesuje nasz świat, tak samo jak ich świat wzbudza ciekawość w nas.

Z czasów współczesnych wkraczamy w świat sprzed kilku tysięcy lat: Wielkie Piramidy, Sfinks, Muzeum Egipskie w Kairze – historie opowiedziane i pokazane przez Pana Kamila od strony historycznej, pełnej anegdot i humorystycznych zarazem.

Zagadkowy Luksor, oszałamiający przepychem starożytnych świątyń, wręcz ociekający tysiącami lat historii Karnak, Kolosy Memnona, Ramesseum, Świątynia Hatszepsut, Dolina Królowych, groby wezyrów – czasami byliśmy jedynymi turystami, prowadzeni przez Polskiego Egipcjanina pewną ręką, spędzając godziny czasu na słuchaniu historii tych miejsc, poznając świat, zwyczaje i rytuały starożytnego Egiptu.

Zapierająca dech w piersiach Dolina Królów, chyba nawet przyćmiewająca swoim rozmachem oraz wirtuozerią staroegipskiej inżynierii piramidy w Gizie. Wszystko opowiedziane, przedstawione i wytłumaczone z najdrobniejszymi detalami. Żaden szczegół malowideł oraz rzeźb nie ma przed Panem Kamilem tajemnic.

Chwilami można poczuć się, jakbyśmy cofnęli się w czasie o kilka tysięcy lat i uczestniczyli w całej procedurze budowy, dekorowania i przystrajania tych grobów największych władców starożytności. Wierzenia, hieroglify, wszystkie sekrety państwa faraonów stoją przed naszym przewodnikiem otworem.

Nie sposób wszystkiego wymienić, tych fascynujących dni i godzin spędzonych w egipskim słońcu, tym samym, które tysiące lat temu dawało życie i ciepło poddanym tych genialnych budowniczych. Wspaniała wyprawa, łącząca ze sobą świat współczesny ze światem starożytnym, poprzez całe wieki przenikania się światów, kultur, religii i zwykłych ludzkich losów.

Rzeczy absolutnie niedostępne, wręcz niewidzialne z okien autokaru dla zwykłych turystów. Coś, co tylko z poziomu ulicy można dotknąć, zwiedzić, poznać, zapamiętać na całe życie.

Ze swojej strony polecam każdemu bez wyjątku 🙂

Pozdrawiam również Pana Kamila i myślę, że do zobaczenia, tym razem z poziomu ulicy w Aleksandrii, tamy Asuanu oraz świątyń w Abu Simbel, bo Egiptu nie da się poznać w dwa tygodnie, nawet z Polskim Egipcjaninem 🙂

Krzysztof, Łódź (luty, 2019)