Potrafisz unikać ludzi, bo masz ochotę trochę pomedytować w samotności? Dla nas takie zachowanie mieści się w normie kulturowej. Dla Egipcjan jest to dziwne.

Egipcjanie nie lubią samotności. Coś takiego dotyczy tylko ludzi ciężko chorych lub dotkniętych jakąś inną tragedią, bo kto zdrowy i normalny chce być sam. Egipcjanie od tysięcy lat żyją blisko siebie i nie rozumieją, że ktoś może nie chcieć towarzystwa drugiego człowieka.

Egipskie rodziny składają się z dziadków, rodziców, sióstr, braci (oraz ich małżonek i dzieci), ciotek, wujków (wraz z potomstwem) oraz z dalszych krewnych noszących to samo nazwisko. Wszyscy żyją na wielopokoleniowej kupie, bo zwykle mieszkają tuż obok przy tej samej ulicy, codziennie spotykając się w domu seniora rodu.

Częste wizyty gości to stała część krajobrazu społecznego Egiptu. Jeśli nie zaglądasz do kogoś przez tydzień, to znaczy, że coś jest z tobą nie tak. Zapewne umarłeś albo przynajmniej uległeś ciężkiemu wypadkowi. Może wyjechałeś w daleką podróż, ale wtedy każdy w rodzinie powinien o niej wiedzieć.

Moim zdaniem wspólne życie i interesowanie się sobą jest dobre dla członków rodziny. Ludzie mogą liczyć na wzajemną pomoc. Wszyscy tworzą, jeśli mogę tak powiedzieć, wielką grupę wsparcia. Jeśli mieszkaniec zachodniej Europy, zwłaszcza z jej centralnej i północnej części, ma jakiś problem, w te pędy leci do psychoanalityka względnie zapisuje się na jogę i udaje, że panuje nad sytuacją.

W tym samym czasie Egipcjanin mający podobne kłopoty udaje się po pomoc do swojej rodziny. Nie wydaje pieniędzy na konsultacje z psychiatrami, bo poradę ma za darmo u siebie w domu. Dlatego rynek usług psychologicznych w Egipcie, w porównaniu z Zachodem, jest dużo mniej rozwinięty.

Polacy kochają problemy

W Polsce dążymy do ograniczania kontaktów z rodzicami, zwłaszcza wtedy, gdy już pożenimy się i chcemy wyścielić własne gniazdko bez niczyjej kontroli. W efekcie rozdzielenia z rodziną tracimy codzienny kontakt z naturalnym ośrodkiem wsparcia i w razie pojawienia się kłopotów zostajemy z nimi sami.

Co więcej, w sytuacji kryzysu zwykle chcemy być sami. Bo wmówiono nam, że problemy bierze się na własną klatę. A niby dlaczego? Przecież jeśli ciężar rozłożymy na kilka osób, przestanie być nie do udźwignięcia, prawda? Po cóż więc męczyć się dla idei skrajnego indywidualizmu.

Z drugiej strony nie lubimy, kiedy rodzina, zwłaszcza dalsza, wtrąca się w nasze sprawy, ponieważ zwykle chodzi, jak to wśród życzliwych Polaków, nie o wsparcie, tylko o krytykę. Jednakże ja sam jestem świadom, że moje opinie i nastroje są właśnie takimi wyłącznie ze względu na kulturę, w jakiej wyrosłem.

Idea złotego środka?

Wyobraź sobie starożytnego podróżnika przeniesionego w czasie i przestrzeni do Egiptu. Zresztą wcale nie musisz odwoływać się do fantazji. Przecież już w V w. p.n.e. zawitał do Delty grecki historyk Herodot. To właśnie on nazwał Egipt „darem Nilu”.

Czytamy w drugiej księdze jego Dziejów, jak bardzo dziwił się wszystkiemu, co tam zobaczył. Temu greckiemu dziwieniu się zachodni świat rzekomo zawdzięcza filozofię. Do dzisiaj powtarzamy ów wyświechtany truizm, przyjmując jego sens z ufnością dziecięcia.

Co powiedziałby grecki filozof, gdyby wyszedł na egipską ulicę? Może powiedziałby, że w tym rojowisku ciał szuka z lampą prawdziwego człowieka. Może poddałby się rozkoszom egipskiego stołu, wypił mocną kawę i zapalił sziszę. Niewykluczone, że życie w tłumie bardzo by mu się spodobało. Ale mógłby też dostrzec w tym pewne niebezpieczeństwo – przekroczenie reguły złotego środka.

Przesada w jedną stronę zamiast zachowania umiaru jak przystoi rozsądnemu człowiekowi. Ale to nie jest recepta dla Egipcjan. Bynajmniej, oni mają własnych sufich, którzy mówią to samo, choć w trochę inny sposób. To jest rada dla nas, przybyszów do Egiptu ze świata stresu, pośpiechu i wiecznych interesów do załatwienia na wczoraj.

Rozmawiaj, a nie oceniaj!

Źródłem wszelkich niedyspozycji psychicznych powstałych wskutek rozwoju współczesnej cywilizacji jest postępująca alienacja. Właśnie stąd bardzo często biorą się depresje, nerwice, fobie, schizy itd. Ludziom na co dzień brakuje po prostu zwykłej rozmowy. Kiedy dostają przyjacielskie wsparcie od drugiego człowieka, ich stan ulega znacznej poprawie, a problemy już tak bardzo nie doskwierają.

Cieszmy się egipskim „chaosem”, który nas wkurza, i egipską gościnnością, w której się zakochujemy, ale nie zapominajmy, że dla nas odrobina samotności to podstawa wewnętrznego ustroju. Byle nie przybierała form patologicznych.

author image

Autor: Kamil Zachert

Podróżnik, fotografik, uczestnik polskiej misji archeologicznej w Deir el-Bahari w okolicy Luksoru, organizator indywidualnych historyczno-krajoznawczych wypraw do Egiptu adresowanych do ambitnych pasjonatów wiedzy i przygody.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Zobacz inne artykuły

Kiedy starożytny Egipt upadł i jak to się stało?
Polski Egipcjanin w Bieszczadach
Egipt to moja miłość
Egipt? Nie wiem, ale powiem
Mój rower Giant Roam 3 Disc
Jak przeżyć na egipskim bazarze dla turystów?

Zadecyduj, jakie treści będą się ukazywać na blogu o Egipcie!

Pomóż mi dostosować treści na moim blogu do Twoich potrzeb i zainteresowań i odpowiedz na 16 pytań w anonimowej ankiecie.
 
Chcę wypełnić ankietę
close-link
Pokaż link do ankiety