Przeprawa w Luksorze na drugi brzeg Nilu to łatwizna. Masz do wyboru kilka środków transportu w różnych cenach i o różnych stopniach ryzyka utraty zdrowia lub dobrego humoru.

Istnieje kilka wariantów dostania się spod Świątyni Luksorskiej do Teb Zachodnich.

1. Wariant romantyczny

Drogi i ryzykowny przelot balonem. Ze względów czysto praktycznych odradzam ten sposób podróżowania – formalności papierkowe będą ciągnąć się tygodniami, bo zwykłym ludziom nie wolno latać nad Nilem. Ja sam nie skorzystałem z drogi powietrznej ani razu. Gdybyś chciał tak w ogóle polatać w Luksorze balonem, to musisz wyskoczyć z ok. 80-kilku… Oczywiście euro.

Balony w Luksorze
Balony unoszące się majestatycznie nad drugim brzegiem Nilu w Luksorze. Niestety czasem spadają z wielkim hukiem. Zdarza się to bardzo rzadko, ale wtedy na pewno nie chcesz siedzieć akurat w tym jednym z nich

2. Wariant sportowy

Dużo bardziej ryzykowny, bo związany z przepłynięciem Nilu wpław. Nie chodzi nawet o to, że można zostać potrąconym przez jedną z wielu dziesiątek kursujących po rzece feluk i motorówek, a nawet od czasu do czasu przez duży statek pasażerski. Raczej bardziej o jakiegoś syfa, którego można złapać w niemożebnie brudnej wodzie pełnej śniętych ryb i trucheł krów i osłów.

O prądach i wirach nawet nie wspomnę, choć lustro Nilu zazwyczaj jest bardzo spokojne, a woda płynie dosyć leniwie. Jeśli mimo to zdecydujesz się, szacunek u miejscowych masz zagwarantowany.

Nil w Luksorze
Nil w Luksorze. Drugi brzeg kusi przepiękną panoramą gór tebańskich

3. Wariant lamerski

To klimatyzowany autobus z wycieczką fakultatywną. Nadrabia paręnaście kilometrów przez zwykły most oddalony od Luksoru kawał drogi w kierunku południowym. Potem pojazd skręca w prawo po przebyciu rzeki i bez postoju leci dalej do Kolosów Memnona itd.

Adekwatny komentarz do masowego zwiedzania zawarłem już w innym wpisie. Krótko mówiąc, w zamian za pozorną wygodę traci się dużo wrażeń (nie dotyka się stopą nadbrzeża Nilu, nie słyszy szumu rzeki ani nie czuje się jej zapachu).

(Przykro mi, ale nie mam żadnego zdjęcia z uczestnictwa w turystycznej imprezie masowej).

4. Wariant koneserski

Uwzględnia wynajęcie feluki lub motorówki. Od razu zaznaczę, że żagiel jest droższy od napędu spalinowego i w dodatku przygotowania do podróży trwają dłużej. Jeśli mamy pecha i trafimy na dzień bezwietrzny, utkniemy pośrodku Nilu na dobrą godzinę, zaśmiewając się do rozpuku z rozpaczliwych manewrów żeglarzy. W ostatecznych wypadkach kapitan feluki doczepi się do przepływającej obok motorówki i da się przyholować do brzegu.

Ostrzegam, że całkowity brak wiatru i egipska ciemność nie powstrzymają Sindbada przed zaoferowaniem ci żeglugi po Nilu. Dlatego zachowaj rozsądek i nie daj się naciągnąć.

Egipska feluka na Nilu
Egipska feluka na Nilu sprawdza się tylko w ładną, ale lekko wietrzną pogodę

Motorówka na wyłączność (na pokładzie tylko ty i/lub twoja grupa) cieszy się popularnością wśród cudzoziemców ze względu na jej szybkość i duży komfort podróży. Często taki „motorboat” nadaje z głośnika zamontowanego pod daszkiem jazgotliwą egipską muzykę techno (sha’aba). Wokół burt migają zielono-biało-niebieskie światełka i w ogóle jest na wiejskiej dyskotece.

Cena kursu w jedną stronę wynosi od 2 funtów egipskich (w 2021 r. od 25 LE) do… właściwie górnego pułapu nie ma. Każdy boss od motorówki najpierw rzuci tę wyższą kwotę, którą należy ostentacyjnie wyśmiać. Przyjęty standard to ten piątak. Zauważyłem jednak, że większość Polaków wolałaby zabić ojca i matkę, niż wysupłać z portmonetki owe grosze i popłynąć za nie jak egipski basza.

Motorówki w Luksorze
Typowe egipskie motorówki pasażerskie przycumowane do nadbrzeża Nilu

5. Wariant ekonomiczny

Czyli prom państwowy (National Ferry Boat). Zaletą promu jest bardzo niska cena – tylko 2 funty egipskie, czyli ok. 50 gr. (dla cudzoziemców) (w 2021 r. już 5 LE). Natomiast jego wadą częstotliwość kursów w ciągu dnia (średnio co pół godziny) i postój w nocy, a wtedy jest się zmuszonym do wynajęcia motorówki po cenie już monopolowej.

Nie ukrywam, że najczęściej przedostaję się na drugi brzeg promem. Po prostu nigdzie mi się nie spieszy, bo w Tebach Zachodnich jestem u siebie w domu, a nie na jakiejś wycieczce w biegu na czas. Siadam sobie na górnym pokładzie, otwieram książkę i spokojnie czekam, aż prom zapełni się gawiedzią.

Egipski prom na Nilu
Egipski prom państwowy. Taka tratwa, tylko że zrobiona ze stali, a nie z palm. Ten egzemplarz jest wyjątkowo archaiczny. Na co dzień po Nilu pływają nowsze statki

Jak już wyruszymy tym promem, to cała podróż trwa… ok. 10 minut.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Zobacz inne artykuły

Nowa wyprawa do Egiptu z Polskim Egipcjaninem
Nowa wejście do parku Maryland
Uwaga! Już są nowe terminy wypraw do Egiptu w roku 2021. Zapytaj o ofertę!
close-image