Masz do wyboru kilka środków transportu w różnych cenach i o różnych stopniach ryzyka utraty zdrowia lub dobrego humoru.

Istnieje kilka wariantów dostania się spod Świątyni Luksorskiej do Teb Zachodnich:

Wariant romantyczny

Drogi i ryzykowny przelot balonem.

Ze względów czysto praktycznych odradzam ten sposób podróżowania – formalności papierkowe będą ciągnąć się tygodniami, bo zwykłym ludziom nie wolno latać nad Nilem. Ja sam nie skorzystałem z drogi powietrznej ani razu.

Gdybyś chciał tak w ogóle polatać w Luksorze balonem, oczywiście w miejscu do tego przeznaczonym, czyli już na zachodnim brzegu, to musisz wyskoczyć przynajmniej z 80-kilku… Oczywiście dolarów lub euro.

Wariant sportowy

Dużo bardziej ryzykowny, bo związany z przepłynięciem Nilu wpław.

Nie chodzi nawet o to, że można zostać potrąconym przez jedną z wielu dziesiątek kursujących po rzece feluk i motorówek, a nawet od czasu do czasu przez duży statek pasażerski. Raczej bardziej o jakiegoś syfa, którego można złapać w brudnej wodzie pełnej śniętych ryb i trucheł krów i osłów.

O prądach i wirach nawet nie wspomnę, choć lustro Nilu zazwyczaj jest bardzo spokojne, a woda płynie dosyć leniwie. Jeśli mimo to zdecydujesz się, szacunek u miejscowych masz zagwarantowany.

Wariant lamerski

To klimatyzowany autobus z wycieczką fakultatywną.

Nadrabia paręnaście kilometrów przez zwykły most oddalony od Luksoru kawał drogi w kierunku południowym. Potem pojazd skręca w prawo po przebyciu rzeki i bez postoju leci dalej do Kolosów Memnona itd.

Adekwatny komentarz do masowego zwiedzania zawarłem już w innym wpisie. Krótko mówiąc, w zamian za pozorną wygodę traci się dużo wrażeń (nie dotyka się stopą nadbrzeża Nilu, nie słyszy szumu rzeki ani nie czuje się jej zapachu).

(Przykro mi, ale nie mam żadnego zdjęcia z uczestnictwa w turystycznej imprezie masowej).

Wariant koneserski

Egipska feluka. Żagiel jest droższy od napędu spalinowego i w dodatku przygotowania do podróży trwają dłużej. Ale co feluka, to feluka.

Jeśli masz pecha i trafisz na dzień bezwietrzny, utkniesz pośrodku Nilu na dobrą godzinę, zaśmiewając się do rozpuku z rozpaczliwych manewrów żeglarzy. W ostatecznych wypadkach kapitan feluki doczepi się do przepływającej obok motorówki i da się przyholować do brzegu.

Ostrzegam, że całkowity brak wiatru i egipska ciemność nie powstrzymają Sindbada przed zaoferowaniem ci żeglugi po Nilu. Dlatego zachowaj rozsądek i nie daj się naciągnąć.

Ile to może kosztować? Zależy. Tylko za przeprawę dałbym 50 LE. Ale nie więcej.

Wariant turbo

Motorówka na wyłączność (na pokładzie tylko ty i/lub grupa) cieszy się popularnością wśród cudzoziemców ze względu na jej szybkość.

Często taki „motorboat” nadaje z głośnika zamontowanego pod daszkiem jazgotliwą egipską muzykę techno (sha’aba). Wokół burt migają zielono-biało-niebieskie światełka i w ogóle jest jak na wiejskiej dyskotece.

Cena kursu w jedną stronę, zależnie od liczby pasażerów, wynosi od 5 funtów egipskich (w 2021 r. dla turysty już od 20 LE) do… właściwie górnego pułapu nie ma. Każdy boss od motorówki najpierw rzuci tę wyższą kwotę, którą należy ostentacyjnie wyśmiać.

Przyjęty standard to ten piątak. Musisz się o niego kłócić.

Wariant ekonomiczny

Czyli prom państwowy (National Ferry Boat). Zaletą promu jest bardzo niska cena – tylko 2 funty egipskie, czyli ok. 50 gr. (dla cudzoziemców) (w 2021 r. już 5 LE). Natomiast jego wadą częstotliwość kursów w ciągu dnia (średnio co pół godziny) i postój w nocy, a wtedy jest się zmuszonym do wynajęcia motorówki po cenie już monopolowej.

Ja sam najczęściej przedostaję się na drugi brzeg promem. Po prostu nigdzie mi się nie spieszy, bo w Tebach Zachodnich jestem u siebie w domu, a nie na jakiejś wycieczce w biegu na czas.

Siadam sobie na górnym pokładzie, otwieram książkę i spokojnie czekam, aż prom zapełni się pasażerami. Lubię moment odbijania od przystani i przybijania do brzegu po drugiej stronie Nilu. W dodatku przez całą drogę mam możliwość przyglądania się różnym ludziom.

Jak już wyruszysz promem, to cała podróż trwa ok. 10 minut. I voila! Jesteś już na zachodnim brzegu Luksoru.

author image

Autor: Kamil Zachert

Podróżnik, fotografik, członek polskiej misji archeologicznej w Deir el-Bahari w okolicy Luksoru, organizator indywidualnych historyczno-krajoznawczych wypraw do Egiptu adresowanych do ambitnych pasjonatów wiedzy i przygody.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Zobacz inne artykuły

5 powodów, żeby jechać do Egiptu
Moje intymne ścieżki w Egipcie
Wyprawa do Tell el-Amarna w Środkowym Egipcie
Nic nie planuję, bo nie żyję
Czy w Egipcie jest bezpiecznie?
Jajka na święto Sham el-Nessim
Uwaga! Poznaj aktualną ofertę moich wypraw do Egiptu na 2022 rok:
dolina Nilu, Pustynia Zachodnia, rejs feluką po Nilu, wyprawy studyjne!
Zobacz szczegóły
close-image