Przeciętny turysta odwiedza Egipt jeden raz w życiu. Spędza urlop w kurorcie nad Morzem Czerwonym. Bardzo często ze swoją rodziną, współmałżonkiem i dziećmi. I najczęściej wybiera Hurghadę, jeśli jest Polakiem lub Rosjaninem. Dni schodzą mu na plażowaniu i korzystaniu z rozrywek organizowanych przez hotel. Aby zobaczyć egipskie zabytki, musi stanąć przed dylematem: Kair czy Luksor? W niniejszym artykule pomagam mu wybrać.

Kair czy Luksor? Które z tych miast zwiedzić w Egipcie

Życie przeciętnego turysty na wakacjach w kurorcie wydaje mi się nudne. Nie jestem amatorem przewlekłego leniuchowania i udaru słonecznego. Jak też rozrywek wymyślanych przez animatorów hotelowych, które są dla mnie zbyt infantylne. A właśnie z takimi „atrakcjami” kojarzy mi się typowy kurort nad Morzem Czerwonym.

Na przykład Hurghada.

Oczywiście turysta zawsze może wyskoczyć na miasto, zjeść w restauracji, powyginać się na disco, kupić coś na suku. Skombinować alkohol i dragi. Może również wejść w intymne relacje z Egipcjanami, podpisać kontrakt urfi, jeśli jest kobietą, i wymienić się profilem na fejsbuku. Niektórym tyle wystarczy, aby wczasy były udane. Mnie z pewnością nie.

Bo ja lubię zwiedzać zabytki.

Potrzeby przeciętnego turysty

Okej, ja to ja. Mam swoje potrzeby tak jak każdy człowiek. Ale ludzie się różnią. Truzim, wręcz banał, ale w wypadku ocen moralnych, warto trzymać rękę na pulsie, przypominać oczywistości.

Kair czy Luksor? Które z tych miast zwiedzić w Egipcie. Fot. Kamil Zachert
Dziedziniec świątyni Ramzesa II. Słynne Ramesseum w Tebach Zachodnich (Luksor). Fot. Kamil Zachert

Czy każdy turysta musi zwiedzać zabytki w Egipcie? Czy koniecznie musi odwiedzić Kair czy Luksor? Albo jeszcze dalej położone miejsca, nad Morzem Śródziemnym bądź na katarakcie?

Czy nie może przez cały czas po prostu opalać się na plaży i pić drinków? Czy musi zawsze ą i ę, że tu i tam byłem, że to i tamto widziałem? Bo w albumie ze zdjęciami nie może być pustych miejsc.

Oczywiście, że nie musi.

Na wakacjach nie ma reguł, które wymuszają na kimś jedynie słuszne działania. Sposób bycia turysty zależy raz: od jego kondycji fizycznej; dwa: od jego charakteru; i trzy: od celów, do których dąży.

Jeśli tym celem będzie poznawanie kultury Egiptu i jego dziedzictwa, to będzie do tego zmierzał.

Ale jeśli szuka tylko wytchnienia po ciężkiej pracy, jaką wykonuje we własnym kraju, zapewne postawi na inne priorytety.

I wiecie co, ma do tego święte prawo.

Cudze wybory warto rozumieć. I dostosować je do potrzeb tego człowieka i okoliczności, w jakich się znalazł. Nie ma większej bezczelności, niż narzucać innym ludziom swoje własne zasady moralne.

Zwiedzanie zabytków w Egipcie, ale też zwykłe plażowanie zaspakajają jednakowo ważne potrzeby turysty.

Krążąc od zabytku do zabytku, turysta niewiele odpocznie, ale zyska w zamian doświadczenie i wiedzę. I analogicznie, moknąc w wodzie i łapiąc opaleniznę, nie pozna Egiptu, ale za to zregeneruje siły i zyska na zdrowiu.

Zawsze coś straci, ale też zawsze coś wygra.

Dobrze połączyć obie rzeczy.

Ale turysta nie zawsze ma na to czas lub ochotę. Turnusy i tak są raczej krótkie, fakultety jak to fakultety wypadają w nieodpowiednim momencie. Nie chodzi o to, że spadają na turystę jak grom z jasnego nieba, tylko że przerywają mu wypoczynek. Bo mówiąc szczerze, egipska pogoda bardzo zniechęca do kiszenia się w autokarze. Zwłaszcza gdy nawali klimatyzacja.

Zostawiam więc turystę leniucha na gorącej plaży, życząc mu wspaniale spędzonego czasu. I przechodzę do tematu wycieczek fakultatywnych.

Wycieczki fakultatywne w Hurghadzie

Celem turysty może być od początku poznawanie Egiptu, zwiedzanie miast i zabytków. Mimo że nierzadko kosztuje to sporo fizycznego i psychicznego wysiłku.

Kair czy Luksor? Które z tych miast zwiedzić w Egipcie. Fot. Kamil Zachert
Ruch na słynnej ulicy Al-Muizz li-Din Allah w Islamskim Kairze. W tle zabytkowa madrasa. Fot. Kamil Zachert

Przeciętny turysta z Hurghady wybiera się do Egiptu tylko jeden raz. Nigdy nie zobaczy „wszystkiego w Egipcie”. Ale będzie mógł wybrać jakąś wycieczkę fakultatywną. Zwykle jednodniową, bo na dłuższą nie będzie czasu. Albo dlatego, że po prostu taką mu zaproponowano.

Cząstkowe doświadczenia z wycieczki, które zabierze do swojego kraju, będą rzutować na jego wyobrażenie o całym Egipcie. To duża odpowiedzialność społeczna, o której biznes turystyczny raczej nie myśli. Nie chcę jednak odbiegać od tematu.

Wybór turysty w Hurghadzie sprowadza się głównie do pytania: Kair czy Luksor? To najbardziej popularne kierunki wycieczek znad Morza Czerwonego. Oba miasta są związane z kulturą starożytnego Egiptu, oba posiadają najbardziej znane zabytki.

To na starcie duże ułatwienie. Nie rozpraszamy się wschodem słońca na Synaju, smakami Aleksandrii czy wonią kwiatów w ogrodach Kitchenera w Asuanie. To są idealne miejsca dla powracających. Ale nie dla nowicjuszy.

Dylemat dotyczy nie tyle magii nazw tych miast, ile ich słynnych zabytków. Z jednej strony (Kair): Muzeum Egipskie, Sfinks i piramidy w Gizie. A z drugiej (Luksor): Karnak, świątynia Hatszepsut i Dolina Królów z grobowcem Tutanchamona pośrodku wadi.

Oczywiście w Kairze i w Luksorze jest dużo więcej ciekawych zabytków. Ale tylko wyżej wymienione funkcjonują w świadomości przeciętnego turysty, który po raz pierwszy wybiera się do Egiptu. Jeśli potrafi wymienić ich więcej, naprawdę może uważać się za specjalistę.

Typowa wycieczka z Hurghady do Kairu albo z Hurghady do Luksoru trwa jeden dzień. W rzeczywistości ten dzień to raptem kilka godzin. Trzeba odjąć jeszcze trochę czasu na posiłek w restauracji oraz zakupy w „zaprzyjaźnionych” sklepach. Np. perfumeria w Kairze czy pracownia alabastru w Luksorze. (Klasyka naciągania turystów). Zwiedzanie trwa krótko, a w ofercie są tylko nieliczne zabytki.

Co wcale nie oznacza, że najciekawsze.

Co turysta zobaczy w Kairze

W Kairze zwiedzi Muzeum Egipskie. Nic dodać, nic ująć, pozycja obowiązkowa. Nawet jakby bolała go głowa, turysta musi tam wejść. I oby siedział tam jak najdłużej, bo przez godzinę to można sobie…

Kair czy Luksor? Które z tych miast zwiedzić w Egipcie. Fot. Kamil Zachert
Budynek Muzeum Egipskiego w Kairze gromadzącego największe zbiory egiptologiczne na świecie. Fot. Kamil Zachert

Zobaczy też wielkie piramidy w Gizie, a nawet wejdzie do jednej z nich. Zrobi też selfie na tle Sfinksa, ustawiając się tak, żeby na zdjęciu wyszło, że całuje go w usta albo daje mu w ryja (to drugie, jeśli jest mężczyzną).

W drodze powrotnej może zahaczy o słynny bazar Khan al-Khalili. Może, bo szanse na to są raczej małe. Prędzej popływa przez pół godziny po Nilu. Zakupy zrobi więc w podstawionym sklepie.

Kair czy Luksor? Które z tych miast zwiedzić w Egipcie. Fot. Kamil Zachert
Sfinks w Gizie. Na drugim planie Wielka Piramida. Fot. Kamil Zachert

To wszystko, czego przeciętny turysta może doświadczyć na wycieczce w Kairze. To jego czysty zysk.

Co więc straci?

Straci po kolei: piramidy i mastaby w Sakkarze i w Dahszur (oj, oj).

Nie zazna atmosfery Kairu Islamskiego (długo by opowiadać) i Starego Kairu (takie tam Muzeum Koptyjskie, ruiny potężnej rzymskiej twierdzy i kilka najstarszych na świecie kościołów).

Nie zobaczy też starodawnych murów miejskich, arabskich madras i minaretów.

Nie wejdzie na potężną cytadelę Saladyna, nie ochłodzi się w ogrodach Al-Azhar. Nie spenetruje niezwykłego Miasta Śmieciarzy, mrocznego Miasta Zmarłych czy niezwykłych wzgórz Mokattamu.

Nawet na Zamalku nie będzie.

Obiad zje w banalnej jadłodajni dla turystów zamiast w knajpie na rogu suku i walącego się meczetu.

Turysta nigdy nie poczuje atmosfery tego miasta. Po prostu przejedzie przez nie autobusem. I to tak bardziej z boku. Bo Giza to nie centrum.

Ale zobaczy Sfinksa i egipskie piramidy – cud świata.

Co turysta zobaczy w Luksorze

Na pewno słynny Karnak. Numer jeden na liście zwiedzania. Nie mam żadnych zastrzeżeń. Olać Karnak to byłaby zbrodnia.

Kair czy Luksor? Które z tych miast zwiedzić w Egipcie. Fot. Kamil Zachert
Potężny pylon kompleksu świątynnego w Karnaku. Jeden z najbardziej znanych zabytków starożytnych na świecie. Fot. Kamil Zachert

Ale świątynia w Luksorze i aleja sfinksów, która jest niedaleko, jest już mniej pewna. Bo może wypadnie w tym czasie jakiś obiad? Obym się mylił, bo świątynia w Luksorze jest kluczem do zrozumienia imperialnych zapędów egipskiej 18. i 19. Dynastii. Funkcjonowała też w czasach antyku. Jeśli to opcja dla chętnych, turysta powinien ją wybrać.

Kolejny etap zwiedzania Luksoru prowadzi na drugą stronę Nilu.

Autokar zatrzyma się dopiero przy Kolosach Memnona. Są bezpłatne, nic nie kosztują organizatora wycieczki. Turysta cyknie tam sobie słodką fotkę. Wszyscy to robią. Ja też, bo Kolosy są duże i ładnie wychodzą na zdjęciach.

Pół godziny później będzie już w Dolinie Królów, zastanawiając się, dlaczego mija po drodze tyle fajnych świątyń i grobowców, ale autokar nigdzie się nie zatrzymuje (?).

W Dolinie Królów wejdzie do trzech grobowców. Tutanchamon, na którego pewnie go namówią, jest płatny ekstra. Więc zapłaci, pytając później: „tak naprawdę za co?”. Ale to siła legendy skarbów Tutanchamona, no i presja grupy wycieczkowiczów. A może tylko decyzja egipskiego przewodnika. (Oby był ogarnięty).

W powrotnej drodze turysta zatrzyma się w Deir el-Bahari, gdzie stoi świątynia królowej Hatszepsut. Zapewne szybko zaliczy tę świątynię na zasadzie „byłem i widziałem”. Do bocznych portyków nawet nie zajrzy. Po prostu będzie już zmęczony. Albo nikt mu nie podpowie, dlaczego warto.

Kair czy Luksor? Które z tych miast zwiedzić w Egipcie. Fot. Kamil Zachert
Świątynia królowej Hatszepsut w Deir el-Bahari. Fot. Kamil Zachert

To jego zysk.

A co ze stratą?

Zaczynamy?…

Nie będzie widział: Muzeum Luksorskiego, Muzeum Mumifikacji, świątyni Ramzesa III w Medinet Habu, Doliny Królowych, Deir el-Medina, grobów prywatnych, świątyni Hathor, grobowców wezyrów w Sheikh Abd el-Gurna, świątyni Ramzesa II (Ramesseum), grobowców wielmożów na Drah Abu el-Naga, świątyni Setiego I, Doliny Małp, domu Howarda Cartera.

Czyta się tę listę szybko. Ale gdyby turysta wiedział, jakie cuda kryją się pod określeniem „groby prywatne”.

A i to jeszcze nie koniec.

Nie wiadomo, czy turysta trzyma w garści chociaż wróbla.

Bo nawet zaliczona Dolina Królów może sprawić zawód. Turysta widzi trzy grobowce, ewentualnie również któryś z ekstra płatnych. I to wszystko. Nie dokupi drugiego biletu, żeby zobaczyć ich więcej, bo zabraknie czasu. Grupa ciśnie, trzeba wracać do hotelu. Urok turystyki masowej.

W dodatku wszystkie grobowce z 18. Dynastii mogą akurat być zamknięte. Np. obowiązkowy do zwiedzenia, moim zdaniem, Totmes III. Tak było, kiedy zwiedzałem Dolinę Królów w lutym 2019 roku.

Podobnie jak turysta nie poczuje atmosfery Kairu, tak i nie poczuje atmosfery Luksoru. Nie przez kilka godzin. I nie z okna autokaru. Nie ma mowy. No way!

Nie dotrze pieszo do najdalszych zakątków Birket Habu.

Nie przejdzie się ulicą we wsi Gurna.

Nie pospaceruje wśród palm. Nie poderwie do lotu ptaków brodzących po zalanych wodą zielonych polach.

Nie zagryzie lokalnym przysmakiem: ta’amiją z czipsami.

Nie zetknie się ze zwykłymi ludźmi, którzy są życzliwi i skromni.

Nawet jak trafi na bazar, to na ten pierwszy cholernik, dla turystów, a nie ten drugi, dla ludzi.

Wyobrażasz sobie, że widzisz pyszny cukierek, ale nie wolno ci go zjeść? Luksor odhaczony, ale nie zbadany wpędzi turystę w poznawczy i estetyczny kanał. Będzie cierpiał z tęsknoty. Można wierzyć mi na słowo.

Z drugiej strony obawiam się, że nieświadom potęgi miejsca turysta zbyt szybko uzna Luksor za już zaliczony.

No ale przecież w końcu będzie w Dolinie Królów – tam, gdzie Howard Carter odkrył grób Tutanchamona.

Werdykt: Kair czy Luksor?

Nie jestem mądrym królem Salomonem. Dokonanie wyboru nie przychodzi mi łatwo. Zwłaszcza że serce ciągnie mnie w ukochane miejsca. Ale powinienem być obiektywny. Postaram się dobrze doradzić.

Kair czy Luksor? Które z tych miast zwiedzić w Egipcie. Fot. Kamil Zachert
Piramida Cheopsa w Gizie. Jedyna ocalała z siedmiu starożytnych cudów świata. Fot. Kamil Zachert

Każda z wycieczek ma plusy i minusy. Z perspektywy poznawczej obie mają minusów po równo. Ale jednak czymś się różnią na zdecydowany, moim zdaniem, plus dla jednej ze stron.

Oczywiście jak zawsze wszystko zależy od indywidualnych cech turysty. Może jego zainteresowania starożytnym Egiptem są głębokie, a może płytkie. Poparte wiedzą albo tylko naiwnymi uczuciami.

Ale jeśli chodzi o zabytki starożytnego Egiptu… Kair dla nowicjusza okaże się lepszym wyborem niż Luksor.

Dlaczego?

Dlatego że starożytny Egipt łatwiej jest ogarnąć w Kairze.

Zabytków wydaje się tam mniej. Ów paradoks jest pozorny, bo w istocie tych zabytków jest w Kairze więcej, tylko że są skoncentrowane na jednym obszarze. Aby je zobaczyć, nie trzeba przemieszczać się z miejsca na miejsce.

Na przykład Muzeum Egipskie w Kairze. W jednym budynku zobaczysz i skarby Tutanchamona (pochodzą z Luksoru) i mumie sławnych faraonów (też pochodzą z Luksoru). O tysiącach innych zabytków nawet nie wspominając.

A Giza? Rozległy obszar. To prawda, że trzeba się trochę nachodzić od piramidy do piramidy. Ale spróbuj przejść w Tebach Zachodnich w Luksorze na własnych nogach np. z Doliny Królów do Doliny Królowych.

Do tego dochodzą czynniki emocjonalne.

O czym myślisz, kiedy pytają cię o starożytny Egipt?

Założę się, że na dzień dobry wymienisz bez wahania piramidy, Sfinksa i mumie faraonów.

W Kairze masz właśnie to wszystko, z czym Egipt kojarzy się od razu i co wzbudza silne emocje. Dolina Królów w Luksorze? Owszem, też słynna. Ale już nie tak bardzo, prawda?

Piramida Cheopsa to zagwozdka.

Ludziom wydaje się, że Wielka Piramida skrywa jakieś tajemnice związane z pradawną wiedzą, przesłaniem dla świata.

Przerasta naszą wyobraźnię. Chcemy być w jej pobliżu choćby tylko dla samego bycia tam. A Dolina Królów to mimo wszystko zwykły cmentarz. Do którego grobowca wejść? Z którym wiąże się jakiś sekret do odkrycia, niedopowiedzenie?

Sfinks to też podobna bajka co Wielka Piramida. Pobudza wyobraźnię tak samo. Choćby jego arabska nazwa „Abu al-Hol” (Ojciec Strachu). W Gizie masz go niemal na wyciągnięcie ręki. Jego spokojne kamienne oblicze skłania do głębokich refleksji. Właśnie dlatego, że jest tak bardzo ludzkie.

Wszystkie główne archetypy kultury starożytnego Egiptu znajdziesz tylko w Kairze. Luksor natomiast wymaga pewnej specjalizacji. Trochę więcej wiedzy, znawstwa historii starożytnego Egiptu. Emocje, które dobrze sprawdzą się w Gizie, będą całkiem nieme w Luksorze.

W Luksorze nie przeżyjesz katharsis jak przy zetknięciu się z piramidami.

Za jednym razem (i za każdym kolejnym, jeśli będziesz stawiać tylko na fakultety) nie zobaczysz wiele z tego, co naprawdę oferuje. Dolina Królów? Wspaniała. Ale i tak tylko ją liźniesz.

Świątynia Hatszepsut? Co z niej zrozumiesz, jeśli wejdziesz na nią bez kontekstu?

Kolosy? No bez żartów. Malownicza zapchajdziura na tle skał.

Krótko mówiąc, turysta zwiedzi Luksor zbyt pobieżnie. A mówiąc uczciwie, to właściwie wcale. O ile w Kairze, przynajmniej zetknie się z tym, co najciekawsze, w Luksorze nie będzie miał szansy.

Zamiast tracić czas na lizanie cukierka przez szybę, niech wybierze się do Luksoru innym razem, na kilka dni. Albo wcale.

I właśnie dlatego w ofercie typowej jednodniowej wycieczki polecam Kair i stanowczo odradzam Luksor.