Dylemat Kair czy Luksor nie jest łatwy do rozstrzygnięcia, ale i tak nigdy nie dasz rady zobaczyć „wszystkiego w Egipcie”.

Turysta z ambitnymi potrzebami nie jest ulubionym klientem dla typowego biura podróży nastawionego na obsługę mas. Jeśli interesuje go coś więcej niż leżenie na plaży nad Morzem Czerwonym i opalanie się, może pojechać co najwyżej na jakąś wycieczkę fakultatywną.

Wycieczki fakultatywne najczęściej organizuje się do Kairu albo do Luksoru, bo te egipskie miasta są szczególnie mocno związane z kulturą starożytnego Egiptu i mają najbardziej rozpoznawalne zabytki, takie jak piramidy w Gizie, Wielki Sfinks, mumie faraonów czy świątynie i Dolina Królów.

Niestety standardowa wycieczka fakultatywna z Hurghady do Kairu albo do Luksoru trwa zaledwie jeden dzień i trudno mi sobie wyobrazić, co właściwie można przez tak krótki czas zobaczyć. Oczywiście nie ma mowy o żadnym porządnym zwiedzaniu. W grę może wchodzić jedynie sprint na czas.

Na domiar złego w programach są bezsensowne wizyty w „zaprzyjaźnionych” sklepach. Perfumeria w Kairze czy pracownia alabastru w Luksorze to klasyka naciągania frajerów na zakupy, od których przewodnicy mają prowizję. I tylko o to tu chodzi.

W tej sytuacji turysta zobaczy zbyt mało miejsc. I w dodatku nie zawsze tych najciekawszych i zaprezentowanych mu w atrakcyjny sposób. Poza oklepanymi zabytkami, salą restauracyjną ze standardową karmą dla turystów i ustawionymi sklepami nie może liczyć na nic więcej.

Dlatego określanie tak powierzchownych imprez mianem wycieczek krajoznawczych, czyli sugerujących poznawanie Kairu lub Luksoru, jest moim zdaniem dużym nadużyciem, o ile nie dowodem bezczelności organizatorów, którzy lecą sobie w kulki.

Sugerowałbym od biedy nazywać je w katalogach wycieczkami edukacyjnymi z uczciwą adnotacją, że ta „edukacja” jest na poziomie prowincjonalnej uczelni. Czyli tylko na trójkowe zaliczenie. Ale kogo to obchodzi? Przeciętny turysta i tak nie ma o niczym pojęcia, a organizator idzie na łatwiznę, o co trudno go winić.

Jeśli średnia cena jednodniowej wycieczki fakultatywnej do Kairu lub Luksoru wynosi tylko 60 baksów, to właściwie czego można wymagać. Z którejkolwiek strony jakiej nie przystawić miary, naprawdę ambitny turysta nigdy nie może być w pełni usatysfakcjonowany.

Wycieczki fakultatywne do Kairu lub Luksoru to po prostu kompromis, na który nieświadomie wyrażasz zgodę, korzystając z oferty typowego biura podróży, zamiast poszukać lepszych alternatyw.

Co zobaczysz w Kairze?

W Kairze zwiedzisz Muzeum Egipskie. To pozycja obowiązkowa. Nie słyszałem o żadnym biurze podróży, które nie miałoby go w ofercie. Nie wiem jeszcze, jak będzie to wyglądało, kiedy od jesieni wystartuje nowe muzeum z egipskimi starożytnościami w Gizie. Czy Muzeum Kairskie wciąż będzie cieszyło się tak dużą frekwencją?

Powyższe rozważania zostawiam na później. Z całą pewnością powrócę do nich we właściwym czasie, kiedy na warsztacie będę miał fakty, a nie przewidywania. Póki co do otwarcia Grand Egyptian Museum pozostaje jeszcze trochę czasu.

Co do starego Muzeum Egipskiego, to wierz mi, nawet jeśliby bolała cię głowa, po prostu musisz tam wejść. Niestety wiele zabytków, w tym skarby Tutanchamona i mumie królewskie, już przetransportowano do nowych miejsc. Oprócz GEM, również do Narodowego Muzeum Egipskiej Cywilizacji.

Muzeum Egipskie w Kairze
Imponująca fasada z głównym wejściem do Muzeum Egipskiego w Kairze. Fot. Kamil Zachert

Niemniej oglądanie tego, co jeszcze pozostało w Muzeum Kairskim, nadal może zająć przynajmniej kilka godzin. Ale znam takich, którzy już po pół godzinie zwiedzania stwierdzili, że zobaczyli wszystko.

Cóż, na wycieczki fakultatywne jeżdżą ludzie na różnym poziomie ciekawości poznawczej, jak i wytrzymałości psychicznej i fizycznej.

W muzeum przy placu Tahrir byłem dziesiątki razy i wiem, że duże skupienie uwagi, które jest tam po prostu niezbędne podczas oglądania ponad 100 000 zabytków, potrafi w dość krótkim czasie wyssać z człowieka sporo energii.

Zobaczysz też spektakularne piramidy w Gizie, a nawet za dopłatą wejdziesz do którejś z nich, np. piramidy Cheopsa czy piramidy Chefrena. Mam nadzieję, że nie będziesz sknerzyć na taki cel.

Zrobisz sobie selfie na tle Sfinksa, ustawiając się tak, żeby na zdjęciu wyszło, że całujesz go w usta albo dajesz mu w ryja. To drugie, jeśli jesteś maczo i wstydzisz się układać usta w dziubek.

Wielki Sfinks w Gizie
Wielki Sfinks i jego jeszcze większe łapy. Niestety wcale nie jest starszy od cywilizacji egipskiej, jak twierdzą ci od UFO. Fot. Kamil Zachert

W drodze powrotnej może zahaczysz o słynny bazar Khan al-Khalili. Może, bo szanse na to są raczej małe. Prędzej popływasz przez pół godziny po Nilu na barce wypchanej po brzegi turystami z innych grup.

Zakupy zrobisz w podstawionym przez pilota bądź rezydenta sklepie. Szkoda, że akurat na to zawsze jest czas. Ale już pisałem dlaczego.

To wszystko, czego doświadczysz na wycieczce fakultatywnej w Kairze. Nie ma mowy, żebyś poczuł ducha i atmosferę tego miasta. Po prostu przejedziesz przez nie busem lub autobusem turystycznym. I to tak bardziej z boku.

Ale przynajmniej zobaczysz w środku Muzeum Egipskie, Wielkiego Sfinksa i piramidy w Gizie. Cokolwiek by mówić, piramida Cheopsa to jedyny spośród starożytnych cudów świata, który przetrwał do naszych czasów.

Piramida Cheopsa
Turyści na stopniach piramidy Cheopsa w Gizie. Ty również możesz tam wejść. Fot. Kamil Zachert

Jeśli to ci wystarcza, to okej.

Co zobaczysz w Luksorze?

Na pewno słynny Karnak, który jest największą świątynią na świecie i numerem jeden na liście zwiedzania wschodniej strony dawnych Teb, starożytnej stolicy potężnego Egiptu. Olać Karnak to byłaby już zbrodnia.

Ale świątynia w Luksorze i Aleja Sfinksów, która jest niedaleko, są już mniej pewne. Bo może wypadnie w tym czasie obiad? I będzie on w jakiejś typowej restauracji dla turystów, do której trzeba będzie jechać przez pół miasta, tracąc cenny czas.

Kolejny etap wycieczki zawiedzie cię na drugą stronę Nilu. Niestety zamiast przeprawić się przez rzekę promem albo w jakiś inny romantyczny sposób, autobus nadrobi kawał drogi, aby przejechać przez most.

Jeśli o mnie chodzi, to nawet w tak beznadziejnych warunkach miałbym lepszy pomysł, ale chyba tylko mnie chce się starać. Ty, jako turysta, przecież nie wiesz, że można by to wszystko zorganizować atrakcyjnie.

Autokar zatrzyma się dopiero przy Kolosach Memnona względnie zahaczy o nie w drodze powrotnej. Są bezpłatne, więc nic nie kosztują organizatora wycieczki. Strzelisz tam sobie słitfocię. Wszyscy to robią. Najlepiej fotografować je o poranku, bo lepiej wypadają, kiedy oświetla je wschodnie słońce, ale raczej nie będzie to możliwe.

Kolosy Memnona
Kolosy Memnona w Tebach Zachodnich. Za ten zabytek nie musisz nic płacić. Jest w promocji. Fot. Kamil Zachert

Pół godziny później będziesz już w Dolinie Królów, zastanawiając się, dlaczego mijasz po drodze tyle fajnych świątyń i grobowców, ale autokar nigdzie się nie zatrzymuje. Ani teraz, ani później.

W Dolinie Królów wejdziesz tylko do trzech grobowców. Prawdopodobnie bez żadnych objaśnień na temat okresu ich powstawania i typologii… Zgoda, to byłoby zbyt nudne. Ale może choć jakieś ciekawostki, a nie na odczepnego, byle do najbliższych od wejścia, podobnych do siebie jak dwie krople wody.

Grobowiec Tutanchamona, na którego może cię namówią, jest płatny ekstra. Moja rada: jak już tam jesteś, to wejdź. Prywatnie wskazałbym ci inne miejsca, ale przecież na nic nie będziesz miał czasu.

W powrotnej drodze (tak, już zbliżasz się do końca wycieczki) zatrzymasz się jeszcze w Deir el-Bahari, gdzie jest świątynia królowej Hatszepsut. Zapewne szybko obejdziesz tę świątynię na zasadzie „byłem i widziałem”. Do bocznych portyków nawet nie zajrzysz.

Filary ozyriacke na świątyni Hatszepsut
Filary ozyriackie w świątyni Hatszepsut w Deir el-Bahari o wczesnej porze, zanim dotrą pierwsi turyści. Fot. Kamil Zachert

No i to już wszystko.

A byłbym zapomniał… zobaczysz jeszcze współczesną tak zwaną fabrykę alabastru, czy jakieś inne ustawione miejsce. Czytasz mojego bloga, więc komu jak komu, ale tobie już nie muszę tłumaczyć, po co cię tam zaciągną.

Werdykt: Kair czy Luksor?

Każda z tych wycieczek fakultatywnych ma plusy i minusy.

Z merytorycznego punktu widzenia mają tych minusów po równo, bo są strasznie powierzchowne. Z drugiej strony trudno byłoby zrobić więcej w czasie jednego dnia i w dodatku za psie pieniądze, kiedy średnia cena biletu wstępu na jeden zabytek w Egipcie wynosi ok. 35 zł.

Właściwie można by zapytać, dlaczego ktoś w ogóle organizuje tak krótkie wycieczki, błędnie reklamując je jako krajoznawcze. Dużo więcej wartości miałyby wyjazdy przynajmniej dwudniowe. A niechby i za zawrotną cenę 100 baksów. Na pewno znaleźliby się chętni.

Jednakże najpoważniejszy zarzut mam taki, że wycieczki fakultatywne są wtórne. Każde biuro podróży organizuje je w identyczny sposób. Wszystko jedno co wybierzesz, bo i tak dostaniesz niemal dokładnie to samo. Prawdopodobnie nawet tę samą restaurację z marnym obiadem. Krótko mówiąc, zero polotu.

Plusów wycieczek fakultatywnych nie doszukuję się zatem w ich programie, ale… w twoich motywacjach. Bo tak naprawdę, ile istotnej wartości wyciągniesz z tych wycieczek, będzie zależało głównie od twoich indywidualnych cech.

Nie wiem, na ile twoje zainteresowanie starożytnym Egiptem jest pogłębione. Czy posiłkujesz się rzetelną wiedzą naukową czy tak zwanym myśleniem magicznym polegającym na wierze w starożytną mądrość egipskich kapłanów, energię z piramid i tym podobne bzdury wyssane z palca.

Ale jeśli jesteś w Egipcie po raz pierwszy, nigdy wcześniej nie byłeś ani w Kairze, ani w Luksorze, to myślę, że bez względu na twoją motywację ten pierwszy okaże się dla ciebie lepszym wyborem. Poniżej już tłumaczę ci dlaczego.

Wszystkie główne archetypy kultury starożytnego Egiptu znajdziesz w Kairze. Luksor wymaga pewnej specjalizacji. Trochę więcej znawstwa historii i kultury starożytnego Egiptu na przestrzeni dziejów i znacznie więcej wyobraźni plastycznej.

Inaczej mówiąc, twoje emocje i wiedza ogólna, które dobrze sprawdzą się pod piramidami w Gizie, będą całkiem nieme w Dolinie Królów. W Luksorze nie przeżyjesz katharsis.

Starożytny Egipt łatwiej jest ogarnąć w Kairze. Zabytków wydaje się tam mniej. Ale tylko z pozoru, bo w rzeczywistości tych zabytków jest w Kairze więcej, tylko są skoncentrowane, na przykład w Muzeum Egipskim. Aby je zobaczyć, nie trzeba przemieszczać się z miejsca na miejsce.

To prawda, że trzeba się trochę nachodzić od piramidy do piramidy. Ale spróbuj przejść się w Tebach Zachodnich w Luksorze na własnych nogach np. z Doliny Królów do świątyni Hatszepsut. Dla większości turystów to po prostu niewykonalne, zwłaszcza w letnich miesiącach.

I właśnie dlatego w ofercie typowej jednodniowej wycieczki polecam Kair i odradzam Luksor.

* * *

Jeśli chcesz porządnie zwiedzić Kair i Luksor zarówno edukacyjnie, jak i prawdziwie krajoznawczo, zarezerwuj miejsce na mojej wyprawie studyjnej do jednego z tych miast. Pod linkiem Wyprawy do Egiptu zapoznasz się z moją aktualną ofertą wypraw do Egiptu na 2022 rok.

author image

Autor: Kamil Zachert

Podróżnik, fotografik, członek polskiej misji archeologicznej w Deir el-Bahari w okolicy Luksoru, organizator indywidualnych historyczno-krajoznawczych wypraw do Egiptu adresowanych do ambitnych pasjonatów wiedzy i przygody.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Zobacz inne artykuły

Egipt – tu wszystko się zaczyna!
Bitwa pod piramidami
Wnętrzne Metropolitan Museum of Art
Dlaczego w Egipcie nie ma zachodniej demokracji?
Prof. Andrzej Niwiński
Samotny wędkarz na aleksandryjskim wybrzeżu

Zadecyduj, jakie treści będą się ukazywać na blogu o Egipcie!

Pomóż mi dostosować treści na moim blogu do Twoich potrzeb i zainteresowań i odpowiedz na 16 pytań w anonimowej ankiecie.
 
Chcę wypełnić ankietę
close-link
Pokaż link do ankiety