Chcesz się zaręczyć w komorze grobowej? Wyprawić urodziny w towarzystwie mumii? A może świętować Nowy Rok w grobowcu Tutanchamona zamiast na Placu Zamkowym w Warszawie?

To wcale nie ponury żart, ale smutny fakt. Egipt wkrótce zezwoli na organizowanie prywatnych imprez na terenie stanowisk archeologicznych i we wnętrzach obiektów zabytkowych.

Od listopada 2016 roku możesz zarzygać i obesrać dowolne stanowisko archeologiczne w Egipcie. Egipska Najwyższa Rada Starożytności (SCA) zezwala na organizowanie prywatnych przyjęć w miejscach zabytkowych, bo te wykazują za małą rentowność.

Szef egipskich starożytności Mahmoud Afifi popiera nowe rozwiązania, jeśli mogą przynieść zyski.

Zawsze jak słyszę liberalną argumentację, to trafia mnie szlag. Uważam, że opieka nad dziedzictwem kulturowym ludzkości to zaszczyt i obowiązek, który nie powinien podlegać księgowym kalkulacjom. Jak nie mają pieniędzy, to niech obłożą specjalnym podatkiem bogaczy oraz wielkie egipskie koncerny.

Co, nie da się? Jestem zwolennikiem filozofii Ludwika Bawarskiego, że królowi się nie odmawia. A więc da się, zwłaszcza kiedy król tupnie nogą. Trzeba tylko zmienić paradygmat w myśleniu, nie bać się reform godzących w elitę. Zresztą turyści również mogą zapłacić ciut więcej za bilety.

To prawda, że dochody Egiptu pochodzące z zabytków spadły po rewolucji aż czterokrotnie (z początkowych 146 mln dolarów rocznie w 2010 r.). Jak również prawdą jest to, że turystów przyjeżdża o połowę mniej niż kiedyś. Mimo to Egipt wciąż zarabia. Według niektórych za mało, bo kiedyś zarabiał więcej.

Ale czy w ogóle istnieje granica potrzeb?

Egipt wyda więcej, niż zarobi (jeśli zarobi)

Władze Egiptu kompromitują się tym pomysłem. Mam nadzieję, że szybko się z niego wycofają pod naciskiem opinii publicznej, czyli reprezentantów czwartej władzy. Bo niby do kogo kierują tę absurdalną ofertę?

Jakoś nie wierzę, że balanga w piramidzie albo „u króla Tuta” za kilka, kilkanaście czy nawet kilkadziesiąt tysięcy dolarów przyciągnie mecenasów sztuki. Prędzej degeneratów, dla których nie liczy się nic poza własnym widzimisię, zrobieniem sobie zdjęcia z wyszminkowaną mordką na tle starożytnej kolumny.

Koszt konserwacji zdewastowanych obiektów wielokrotnie przekroczy zysk doraźny. Chyba nikt w SCA nie myśli o realnych kosztach. Bo w razie czego pokryje je UNESCO?

Po rewolucji Egipt zatrzymał lub przełożył na później 20 projektów budowlanych. Na szczęście dzięki kooperacji z Japonią powstanie nowe wielkie muzeum w Kairze. Teraz liczy, że imprezy okolicznościowe na stanowiskach archeologicznych przyciągną turystów i załatają dziury w budżecie. Śmiem w to wątpić.

Pieniądze nie śmierdzą?

Mam lepszą propozycję współpracy międzynarodowej na poziomie obywatelskim. Zaletą mojego projektu jest względnie niski koszt realizacji i w ogóle nieruszanie zabytków. Projekt, który błyskawicznie uczyni z Egiptu światową potęgę gospodarczą i na wieki wieków zapewni mu środki na ochronę zabytków.

Proponuję seksturystykę. Burdel dla miejscowych i cudzoziemców w każdej zapadłej wsi. Zróbmy z Egiptu Amsterdam północnej Afryki. Co najważniejsze Egipcjanki i Egipcjanie wcale nie muszą w tym uczestniczyć, mogą zatrudniać imigrantów z Europy Środkowo-Wschodniej oraz z dalekiego Orientu.

Mam wrażenie, że byłoby to o wiele, wiele bardziej dochodowe niż wpuszczanie tłumu idiotów do grobowca Tutanchamona i kasowanie opłat za zdjęcia do kotleta 😉

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Zobacz inne artykuły

Kierowcy Ubera w Egipcie zwykle jeżdżą nowoczesnymi samochodami
Uwaga! Już są nowe terminy wypraw do Egiptu w roku 2021. Zapytaj o ofertę!
close-image