Śmiać mi się chce, kiedy słyszę o turystach, którzy kręcą nosem na brzydki widok z okna w hotelu i żądają za to zwrotu pieniędzy. Albo o cwaniakach, którzy jadą na wakacje w Egipcie z miarką, żeby obliczyć, czy pokój nie jest o pół centymetra mniejszy, niż biuro podróży podało w katalogu.

Nasłuchałem się wielu historii, z których wynika, że niektórzy turyści z Polski mają pod kopułą nie całkiem w porządku. Zbyt często chytrość i cwaniactwo przesłania im rozsądek i poczucie przyzwoitości.

Osobiście nigdy nie miałem do czynienia z takimi ludźmi. Nie organizuję wycieczek masowych, tylko elitarne wyprawy dla ludzi z klasą, którym nie przyszłoby do głowy wykłócać się o centymetry przestrzeni na kwaterze czy o jakieś inne bzdury.

Problem z turystami pojawia się, kiedy chodzi o pobyty organizowane przez masowe biura podróży. Większość Polaków wyjeżdżających na wakacje do Egiptu korzysta z usług kilku największych organizatorów turystyki. Rzecz jasna oferta tych pośredników dostosowana jest do możliwości finansowych naszych rodaków.

Rozsądek podpowiada, że w wypadku oferty dla polskich turystów nie powinno się oczekiwać luksusów i to nawet jeśli ktoś je obiecuje, przymykając oko, żeby pozyskać klienta.

Wolno oczekiwać tylko tyle, za ile się zapłaciło.

Standardy hoteli w Egipcie często odbiegają od standardów, jakie znamy z Europy. Nawet pięciogwiazdkowy hotel w Egipcie będzie różnić się od podobnego w Szwajcarii pod względem obsługi i czystości. I nie wszystkie okna wychodzą na morze i na piękny zachód słońca. Za to trzeba zapłacić więcej.

Nie musi tu chodzić o dopłatę do pokoju, ale o potencjalną gotowość do wykupienia dodatkowych usług organizowanych przez biuro lub hotel. Dlatego gości dzieli się na lepszych i gorszych, zależnie z jakiego kraju pochodzą. To jest zupełnie normalne i nie wolno obwiniać biura podróży.

Tak po prostu działa branża turystyczna w Egipcie.

Niestety nie wszyscy Polacy to rozumieją. Żenujące zachowania są udręką dla rezydentów, którzy muszą na co dzień użerać się z takimi turystami. W pamięci utkwiły mi opowieści o mierzeniu pokoju, by w razie czego pozwać biuro podróży do sądu za niespełnienie warunków umowy.

Zastanawiam się, co trzeba mieć w głowie, żeby robić takie rzeczy. Może ci ludzie naprawdę uważają się za oszukanych? Taki sposób myślenia jest mi obcy. Dla mnie centymetry w te czy we wte to mało ważne detale.

Oglądając katalog, dobrze rozumiem, że to, co w nim widzę, to mocno koloryzowana wersja rzeczywistości. Photoshop i publicity jak wszędzie. Zdaję sobie sprawę, że w Egipcie też mogę trafić na zaśmieconą plażę, cieknący kran czy brzydki widok za oknem.

Ale mimo to chcę fajnie spędzić wakacje w Egipcie i nie stresować się.

Chcę przez tydzień czy dwa być całkowicie wolny od działania w kategoriach zysku i straty. Od przeliczania moich biedazłotówek i planowania jakby tu łatwo i szybko okpić bliźniego. Od bycia zawsze i we wszystkim na plusie, kiedy większą przyjemność sprawia mi pofolgowanie fantazjom o udanym urlopie, o którym marzyłem przez cały długi rok.

Nawet jeśli mój pokój byłby mniejszy nawet o metr czy dwa od oferty katalogowej, szczerze mam to gdzieś. I tak pewnie bym tego nie zauważył. Nie lubię siedzieć przez cały dzień w czterech ścianach. Jak mam możliwość popluskania się w Morzu Czerwonym, to nie będę grymasić, że warunki w hotelu nie spełniają do końca moich oczekiwań. Zresztą nigdy nie są aż tak złe, by naprawdę był powód do reklamacji.

Kto kłóci się o pokój, gdy w perspektywie ma pogodne niebo i ciepłą plażę?

Chyba tylko cwaniaczek, który do Egiptu przyjeżdża z miarką specjalnie po to, by po tanio i przyjemnie spędzonych egzotycznych wczasach próbować wyłudzić od biura podróży zwrot pieniędzy. Nie wiem, czy takie rzeczy dotyczą również innych narodowości. Mam cichą nadzieję, że to nie jest tylko polski patent.

Na zakończenie dodam, że bez względu na to, gdzie i w jakich warunkach przyjdzie ci spędzić wakacje w Egipcie, zawsze rozdawaj bakszysze (napiwki). Twój zły humor to jest wyłącznie twoja gorzka sprawa i wcale nie robisz łaski obsłudze, która cierpliwie cię znosi.

Niech o twojej klasie świadczy stosunek do innych ludzi, a nie suma pieniędzy z wakacji, które uda ci się zaoszczędzić.

Zobacz inne artykuły

Turysta przed piramidą Cheopsa w Gizie pod Kairem

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Send this to a friend