Przeciętny turysta odwiedza Egipt tylko jeden raz w życiu i spędza wakacje w kurorcie nad Morzem Czerwonym. Dni schodzą mu na plażowaniu i korzystaniu z rozrywek organizowanych przez hotel.

Życie przeciętnego turysty na wakacjach w kurorcie wydaje mi się nudne. Nie jestem amatorem przewlekłego leniuchowania i udaru słonecznego. Jak też rozrywek wymyślanych przez animatorów hotelowych, które są dla mnie zbyt infantylne. A właśnie z takimi „atrakcjami” kojarzy mi się typowy kurort nad Morzem Czerwonym. Na przykład Hurghada.

Oczywiście turysta zawsze może wyskoczyć na miasto, zjeść w restauracji, powyginać się na disco, kupić coś na suku. Skombinować alkohol i dragi. Może również wejść w intymne relacje z Egipcjanami, podpisać kontrakt urfi, jeśli jest kobietą, i wymienić się profilem na fejsbuku. Niektórym tyle wystarczy, aby wczasy były udane.

Czy każdy turysta musi zwiedzać zabytki w Egipcie?

Na przykład Kair bądź Luksor albo jeszcze dalej położone miejsca, nad Morzem Śródziemnym bądź na katarakcie? Czy nie może przez cały czas po prostu opalać się na plaży i pić drinków? Czy musi zawsze ą i ę, że tu i tam byłem, że to i tamto widziałem? Dlatego że w albumie ze zdjęciami nie może być pustych miejsc…

Oczywiście, że nie musi. Na wakacjach nie ma reguł, które wymuszają na kimś jedynie słuszne działania. Sposób bycia turysty zależy raz: od jego kondycji fizycznej; dwa: od jego charakteru; i trzy: od celów, do których dąży.

Jeśli tym celem będzie poznawanie kultury Egiptu i jego dziedzictwa, to będzie do tego zmierzał. Ale jeśli szuka tylko wytchnienia po ciężkiej pracy, jaką wykonuje we własnym kraju, zapewne postawi na inne priorytety. I wiesz co, ma do tego święte prawo.

Cudze wybory warto rozumieć. I dostosować je do potrzeb tego człowieka i okoliczności, w jakich się znalazł. Nie ma większej bezczelności, niż narzucać innym ludziom swoje własne widzimisię.

Potrzeby turysty w Egipcie

Zwiedzanie zabytków w Egipcie, ale też zwykłe plażowanie zaspakajają jednakowo ważne potrzeby turysty. Krążąc od zabytku do zabytku, turysta niewiele odpocznie, ale zyska w zamian doświadczenie i wiedzę.

I analogicznie, moknąc w wodzie i łapiąc opaleniznę, nie pozna Egiptu, ale za to zregeneruje siły i zyska na zdrowiu. Zawsze coś straci, ale też zawsze coś wygra. Ja sam uważam, że dobrze połączyć leniuchowanie ze zwiedzaniem.

Ale turysta nie zawsze ma na to czas lub ochotę. Turnusy i tak są raczej krótkie, fakultety jak to fakultety wypadają w nieodpowiednim momencie. Nie chodzi o to, że spadają na turystę jak grom z jasnego nieba, tylko że przerywają mu wypoczynek. Bo mówiąc szczerze, egipska pogoda bardzo zniechęca do kiszenia się w autokarze.

Zostawiam więc turystę leniucha na gorącej plaży i życzę mu wspaniale spędzonego czasu. A sam lecę oglądać zabytki 😉

author image

Autor: Kamil Zachert

Podróżnik, fotografik, członek polskiej misji archeologicznej w Deir el-Bahari w okolicy Luksoru, organizator indywidualnych historyczno-krajoznawczych wypraw do Egiptu adresowanych do ambitnych pasjonatów wiedzy i przygody.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Zobacz inne artykuły

Egipt to moja miłość
Inshallah. Jak to rozumieją Egipcjanie?
Jak przeżyć na egipskim bazarze dla turystów?
Allah nie powstrzyma islamistów
Ucieczka Świętej Rodziny do Egiptu
Kairska biała taksówka lepsza niż Uber w Egipcie
Uwaga! Poznaj aktualną ofertę moich wypraw do Egiptu na 2022 rok:
dolina Nilu, Pustynia Zachodnia, rejs feluką po Nilu, wyprawy studyjne!
Zobacz szczegóły
close-image