Prawdziwa kuchnia egipska na wyprawach

Dzisiaj uchylę rąbka tajemnicy i pokażę ci, jak wygląda prawdziwa domowa kuchnia egipska na moich wyprawach do Egiptu i czym różni się od posiłków w hotelach.
Jak wielokrotnie pisałem i mówiłem, unikam typowo turystycznych punktów. Wybieram lokalne knajpki, w których stołują się mieszkańcy. Robię tak z głębokiego przekonania, że właśnie po to ruszasz ze mną w podróż, aby doświadczyć Egiptu w sposób autentyczny i zakosztować prawdziwego, egipskiego stylu życia. A jego kluczowym elementem jest właśnie kuchnia egipska i sposób celebrowania posiłków.

Na zdjęciu pokazuję jeden z naszych polowych posiłków w Dahszur. Ciekawe, czy odgadniesz, co to jest? Fot. Kamil Zachert
W restauracjach nastawionych na masową turystykę, nie wspominając o hotelach, brakuje klimatu. Potrawy są tam przyrządzane pod „uniwersalny gust”, co oznacza ich mocne zeuropeizowanie oraz odarcie z walorów smakowych i kulturowych. Z marketingowego punktu widzenia muszą być po prostu bezpieczne dla przeciętnego turysty, który boi się eksperymentów.
To właśnie z tej grupy wywodzą się osoby jadące na wakacje do egzotycznych krajów po to, by zamiast chłonąć nowe doświadczenia, zajadać się hamburgerami w McDonald’s. Takich scenariuszy unikam jak ognia. Nie dlatego, że chcę komuś narzucać, co ma jeść, ale rezygnacja z lokalnej kuchni oznacza pozbawienie się ogromnej części autentyczności.

Prawdziwa domowa kuchnia egipska. Fot. Kamil Zachert
Niestety, zauważyłem smutną prawidłowość: im częściej w danej restauracji pojawiają się zagraniczni goście, tym szybciej następuje proces degradacji. Ceny rosną, porcje maleją, a jakość drastycznie spada. Oczywiście nie dzieje się tak wszędzie. Słynny kairski Abu Tarek nadal trzyma poziom, ale powiedzmy sobie szczerze, serwuje po prostu banalne koszeri, a nie kulinarne arcydzieła.
Prawdziwy problem widać w restauracjach mięsnych, do których dotarła brzydka praktyka z naszego kręgu kulturowego: napoje są tam niemal tak samo drogie jak dania główne. Co ważne, dotyczy to praktycznie wyłącznie miejsc obleganych przez turystów. Standardem od dawna stało się również stosowanie podwójnych cenników, byle tylko nie stracić lokalnych klientów.
Choć regularnie korzystam ze sprawdzonych, egipskich jadłodajni, których bezpieczną listę aktualizuje na bieżąco, równie chętnie zabieram moich gości na obiady do domów prywatnych lub zamawiam prawdziwie egipskie posiłki przygotowane specjalnie dla naszej grupy. Do moich absolutnych faworytów należy na przykład pieczona gęś.







