Czy muzułmańskie święto Id al-Adha może być dobrym i pięknym świętem bez odwoływania się do średniowiecznego okrucieństwa, tępej przemocy i zabijania zwierząt?

Wyobrażam sobie taką sytuację, że pewnego dnia wszyscy muzułmanie obchodzą Id al-Adha bez zarzynania milionów zwierząt.

Id al-Adha to najważniejsze święto muzułmańskie zwane Wielkim Świętem i upamiętniające ofiarę Abrahama, którą ten miał złożyć ze swego syna Izmaela (w wersji żydowskiej Izaaka).

Izmael ochoczo podążał na miejsce kaźni, aby dać się tam zaszlachtować w stylu halal. Przecież nie odmawia się ani Bogu, ani własnemu ojcu. (Te zasady Mojżesz zapisze później w Dekalogu).

W ostatniej chwili Jedyny Bóg rozmyślił się i pod nóż Abrahama poszła „tylko” niewinna owca względnie wołu. Ofiara została spełniona ku zadowoleniu obu stron.

Bóg w żydowskim Starym Testamencie jest okrutny i kapryśny niczym gówniarz. W Koranie wcale nie przedstawia się lepiej, co nie może dziwić, gdyż islam wywodzi się w głównej mierze z judaizmu.

Idea bóstwa karzącego ludzi i wpadającego w gniew z byle powodu jest głęboko zakorzeniona wśród wiernych. Stąd też szereg dziwnych i anachronicznych rytuałów mających je „nakarmić” lub „uspokoić”.

Obsesja gniewu bożego trwa już od trzech tysięcy lat i dotyczy zarówno żydów, jak i kolejno chrześcijan i muzułmanów. Ale z pewnością ma ona jeszcze starsze podłoże. Koncepcja sądu zmarłych, nieba dla dobrych i piekła dla złych, wywodzi się ze starożytnego Egiptu.

Nie lubię Święta Ofiar z powodu odbywającej się wtedy udhijji – rzezi zwierząt.

W całym świecie muzułmańskim odbywają się sceny, które Piotr Ibrahim Kalwas opisał następująco:

„Zaczynają o świcie, zaraz po modlitwie jutrzenki. Owce beczą płaczliwie. Wąsaty kapłan z papierosem w kąciku ust chwyta pierwszą za nogi, rzuca na ziemię, odwraca racicami do góry i zanurza długi nóż w jej gardle. Według wykładni islamu zwierzę powinno być zwrócone głową w kierunku Mekki – Świętego Miasta – ale to trudne: owca wyrywa się, rzuca, kopie, walczy o życie. Patrzę na zarzynaną owcę, próbuję patrzeć. Z rozcinanej tchawicy wydobywa się bulgot, jakieś dziwne syczenie. Jej oczy są nieruchome. Tak jak i kapłana. Małe owieczki czasem pędzą do zarzynanych matek, gramolą się na ich drgające spazmatycznie ciała, próbują ssać cycki. Kapłan kat odpycha je kopniakami, mamrocze modlitwy, tłum zgromadzony naokoło odpowiada religijnymi inwokacjami. Małe owieczki zarzyna się szybko, kilka krótkich kwików, to detal. Na mury tryska krew. Dzieci śmieją się, klaszczą. Bóg się cieszy” (Egipt: haram halal, 2015).

Mam dystans do spraw religijnych i historie z Biblii czy Koranu to dla mnie wyłącznie literatura mitu. Pozwalam sobie na krytykę Święta Ofiar, ponieważ nie widzę sensu w szlachtowaniu zwierząt z pobudek abstrakcyjnych tudzież ideologicznych.

Metafizyczne rozumienie świata wywodzę ze świeckiej etyki i filozofii zamiast z religii. Czyli powołuję się na współczesny humanizm i rozum, a nie na aksjomat oparty na jakichś ponurych zabobonach. Zdaję sobie jednak sprawę, że dla ludzi tkwiących w obłędzie religii to może być zbyt wiele.

Od czasów Abrahama minęły długie tysiąclecia. W tym czasie Jedyny Bóg zapewne trochę zmądrzał i nie wymaga już hekatomby. Zwłaszcza że po zliczeniu ofiar wszystkich wojen i konfliktów zbrojnych w Jego imieniu od czasów proroków do dzisiaj powinien być zaspokojony przynajmniej do końca millenium.

Można świętować Id al-Adha tak jak niektórzy chrześcijanie obchodzą Boże Narodzenie. Bez męczenia karpi w foliowych torebkach i walenia w nie młotkiem do skutku. Skoro ofiara jest tylko symbolem, to ten symbol można zmienić.

Można celebrować tradycję, mówiąc o niej dzieciom i pisząc dobre książki, ale wcale nie trzeba uczestniczyć w rzezi. To przecież tylko pamiątka po starożytnym rytuale, a nie konieczność warunkująca przeżycie jak w przypadku amerykańskich Indian polujących na bizony.

Dojrzałe człowieczeństwo na miarę XXI wieku wymaga pohamowania żądzy zabijania podobnie jak wszelkiej nienawiści skierowanej do ludzi innych wyznań. Bóg się nie obrazi i nie ześle kary. Nie tym razem.

Moje uwagi dotyczą w równym stopniu muzułmanów, co żydów i chrześcijan z ich coraz mniej akceptowalnymi rytuałami, które w XXI w. nie mają żadnego sensu. W dodatku zdawanie się na religię w sprawach moralnych zawsze prowadzi do zaburzonego wartościowania rzeczy.

Uważam, że religia pojmowana anachronicznie, czyli z bagażem swoich mądrości irytuałów, to jawny przyczynek do rozwoju współczesnego terroryzmu. A sam mroczny rytuał udhijji daje pokątnie przyzwolenie na bestialstwo również wobec niewinnych ludzi, tzw. niewiernych, mordowanych przez islamistów rzekomo z polecenia Stwórcy.

Mamy lepsze możliwości wyboru między dobrem a złem, niż podpowiada je nam religia.

Postaw mi kawę na buycoffee.to
author image

Autor: Kamil Zachert

Podróżnik, fotograf, uczestnik polskiej misji archeologicznej w Deir el-Bahari w okolicy Luksoru, organizator indywidualnych historyczno-krajoznawczych wypraw do Egiptu adresowanych do ambitnych pasjonatów wiedzy i przygody.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Zobacz inne artykuły

Egipski Enceladus
Studia w amerykańskim Chicago House w Luksorze
Tradycyjnie ubrany Egipcjanin z Asuanu
Uczestnicy wyprawy do Egiptu w styczniu 2023
Malowidło ludowe na wyspie Elefantyna w Asuanie
Egipski chłopiec bawiący się z owcą w Asuanie

Zadecyduj, jakie treści będą się ukazywać na blogu o Egipcie!

Pomóż mi dostosować treści na moim blogu do Twoich potrzeb i zainteresowań i odpowiedz na 16 pytań w anonimowej ankiecie.
 
Chcę wypełnić ankietę
close-link
Pokaż link do ankiety