Egipski rząd pokazuje chrześcijanom gest Kozakiewicza

Chrześcijanie zamieszkują Egipt od czasów Chrystusa. Byli tam grubo ponad pół tysiąca lat wcześniej niż muzułmanie. Ale po podboju Egiptu przez Arabów w 639 r. stali się obywatelami drugiej kategorii. Czy dziś po raz kolejny egipski rząd pokazuje chrześcijanom gest Kozakiewicza?

Egipski rząd pokazuje chrześcijanom gest Kozakiewicza

Może nie słyszeliście o kalifie Umarze ibn al-Chattabie, ale o jego słynnych prawach na pewno. Czasem nazywa się je konstytucją lub „paktami Umara”. Prawdopodobnie po raz pierwszy miały zastosowanie w VII w. po zdobyciu przez wojska muzułmańskie Jerozolimy. Wiele z tych praw to legenda, ale główne założenia raczej nie budzą wątpliwości. To były prawa zdobywców: na terenach podbitych przez Arabów dopuszcza się wolność wyznania, ale innowiercy muszą płacić podatek. Zabrania się remontowania i budowy nowych kościołów i synagog. Mężczyznom chrześcijanom i żydom zakazuje się spółkowania z muzułmankami. Islam będzie religią uprzywilejowaną itd.

Z czasem konstytucja Umara wzbogaciła się o inne ciekawe pozycje. Na przykład zakaz nawoływania do mszy za pomocą głośnych kołatek (dzwonów jeszcze nie było). Później prawa trochę zliberalizowano, ale nie wszędzie. Właściwie obowiązują do dzisiaj. Wskutek szybkiej islamizacji wielu konwertytów zdobywało pozycję równą rodowitym muzułmanom, ale pielęgnowało domowe obyczaje. Tradycyjna kultura danego kraju wpływała na wykształcenie się całkiem nowych form materialnych i społecznych. W Egipcie istniała jeszcze bogata spuścizna starożytna, która zainspirowała m.in. architekturę muzułmańską. Ale zawsze przestrzegano reguły, że islam jest na pierwszym miejscu.

Dla Koptów w Egipcie – tych nielicznych, którzy nigdy nie wyrzekli się wiary, nadeszły bardzo ciężkie czasy. Przez całe wieki naprzemiennie albo traktowano ich łagodnie, albo prześladowano podobnie jak Żydów. W pewnym okresie musieli nosić na szyjach wielkie drewniane krzyże (a żydzi kamienne kule). W XXI wieku Koptów jest tylko ok. 10 procent. Oficjalnych statystyk nie ma, bo rządowi Egiptu nie zależy na upublicznianiu danych, które mogłyby wykazać, że chrześcijanie są liczniejsi, niż się uważa. Mają więc swoje kościoły i praktykują wiarę, ale problemy z muzułmanami na tle religijnym trwają do dzisiaj. Po Rewolucji Lotosu chrześcijanie dostrzegli szansę wyjścia z cienia.

O co grają Koptowie w Egipcie

Rewolucja w Egipcie w 2011 r. dała Koptom nadzieję na liberalizację prawa i powstrzymanie fanatyków religijnych z ugrupowań salafickich. Ci radykałowie są najgroźniejszymi zwolennikami konserwatywnego Bractwa Muzułmańskiego. Popierają i zasilają obecne Państwo Islamskie w Syrii, jak i jego komórki na Synaju. Po obaleniu prezydenta Mubaraka odbyły się w Egipcie wybory. Na przekór marzeniom Koptów zamiast liberałów i reformatorów władzę zdobyło Bractwo Muzułmańskie. Salafici mieli swoje pięć minut. Na Koptów padł blady strach. W całym kraju dochodziło do zbrodni na tle religijnym.

Gdy byłem w Egipcie za rządów „Bractwa”, koptyjski sklepik w Luksorze, w którym często robiłem zakupy, zastałem zamknięty na cztery spusty. Nie wiem, co stało się z jego właścicielem. Mam nadzieję, że po prostu przeniósł się w jakieś inne miejsce. A może udało mu się wyemigrować z Egiptu? Wielu Koptów przecież ma takie plany. Są ostatnimi potomkami faraonów, a zmuszeni są opuszczać swój ojczysty kraj. Podobnie jak Polacy, którzy kiedyś uciekali przed pruskim i rosyjskim zaborcą do bezpiecznych krajów.

Rządy Bractwa Muzułmańskiego potrwały tylko rok. Nowy prezydent Mursi został aresztowany, a ulicę przejęła egipska armia. Generał Sisi został kolejnym władcą Egiptu i wszystko wskazuje na to, że długo utrzyma się na tym stanowisku. Jeszcze miałbym obiekcje, czy nazwać go Mubarakiem-bis, ale wszystko zmierza w kierunku dożywotniej dyktatury. Koptowie od początku poparli Sisiego, co raczej nie dziwi. Ale postawili również warunek – więcej swobody dla chrześcijan. Jak prezydent Sisi wywiązuje się ze swoich obietnic?

Budujcie swoje kościoły, ale…

We wtorek egipski parlament większością głosów (stosunek 2/3) przyjął nową ustawę o kościołach. Dotychczas w Egipcie dookoła remontu kościoła (często zaadaptowany dla celów obrzędowych zwykły budynek mieszkalny w kiepskim stanie) lub nie daj Bóg wzniesienia nowego odbywała się wielka heca. Oczywiście były w to zaangażowane władze najwyższego szczebla. Ale każde działanie w interesie chrześcijan utrudniał opór ze strony konserwatywnej „opinii publicznej”. Presja społeczna była tak silna, że rząd Mubaraka w większości przypadków umywał ręce.

Prezydent Sisi nie poszedł na duże ustępstwa wobec chrześcijan. Zapewne w obawie przed niebezpiecznymi radykałami. I tym samym rozwiał marzenia Koptów o równym traktowaniu. O co chodzi w nowej ustawie? Z jednej strony jest to pewien krok do przodu, bo każda gmina chrześcijańska w Egipcie może stawiać kościoły, ale… z drugiej strony musi spełnić określone warunki. Przede wszystkim musi być „zapotrzebowanie na kościół”. Bardzo trudno je wskazać, jeśli nie ma oficjalnych spisów wiernych i statystyk. Jednak co najważniejsze, inwestycja nie może godzić w porządek i bezpieczeństwo społeczne. Czyli mówiąc po ludzku, grupka wściekłych demonstrantów może skutecznie ją zatrzymać. Tym bardziej, że ostateczna decyzja będzie zależała od lokalnego gubernatora.

Dobrą wiadomością jest zapis uznający „nieoficjalne” kościoły za pełnoprawne miejsca kultu, o ile praktykuje się w nich dłużej niż pięć lat i trzymają się „standardów budowlanych”. Widzę tu pewną pułapkę zastawioną na Koptów, ale może tylko tak mi się wydaje. W gruncie rzeczy te standardy budowlane w Egipcie raczej nie powinny być wyśrubowane. Być może to całkiem neutralny zapis, a ja dmucham na zimne. Na pewno kościoły, które już są od dawna w jakimś miejscu, nie będą wzbudzały agresji muzułmanów. Chodzi tylko o te nowe.

Co dalej? Życie…

Wtorkowa ustawa bardzo podzieliła Koptów. Jedni uznają ją za porażkę, inni za konieczny kompromis. Po początkowych wahaniach uznał ją nawet aktualny patriarcha Kościoła Koptyjskiego, papież Aleksandrii Tawadros II. Nie będę tu przytaczał wypowiedzi hierarchów koptyjskich i muzułmańskich imamów. Ich nazwiska nic wam nie powiedzą, tak jak i mnie. Wiadomo bez bicia, że obie strony są po równo zadowolone i niezadowolone. Jak to w przypadku wszelkich gównianych kompromisów.

Ja kibicuję Koptom i muzułmanom bez żadnej różnicy. Mam nadzieję, że życie we wspólnym kraju będzie im się układało coraz lepiej. A fanatyzm religijny zniknie z Egiptu na zawsze.

#Koptowie #islam #Sisi

(Visited 78 times, 1 visits today)