Nie miałem pojęcia, jak wygląda Egipt, dopóki nie zobaczyłem go na własne oczy. Okazało się, że jest tam całkiem inaczej, niż mogłem sobie wyobrażać, czerpiąc wiedzę z romantycznych książek. Czy Egipt może rozczarować? To zależy, czego się oczekuje.

Czy Egipt może rozczarować?

W latach licealnych, a nawet dużo później, często ponosiła mnie wyobraźnia.

Interesując się Egiptem od dziecka, nigdy nie przestawałem budować wokół niego jakichś romantycznych scenariuszy. Na przykład takich, że w Egipcie nadal rządzi sułtan turecki i że w modzie są fezy. Albo że podróżuje się w karawanach z wielbłądami, a groźni beduini wymachują zakrzywionymi mieczami.

Wolałem wierzyć w malowniczy orientalizm niż w miliony turystów i wściekłą komercję nastawioną na ich obsługę.

Oczywiście przesadzam z tymi opowieściami. Nigdy nie byłem aż tak głupi, by wierzyć w egzotyczne bajki. Spodziewałem się, że w Egipcie jest inaczej niż w Polsce, ale moje wyobrażenia o tym były raczej mgliste.

Egipt zawsze kojarzył mi się z ciekawszym życiem… Czyli jakim? Nie wiadomo. Bo czy nie jest tak, że najbardziej lubimy miejsca, w których nas nie ma? Moja ciekawość długo karmiła się książkami w rodzaju „W pustyni i w puszczy”. Aż w końcu tam pojechałem.

Realność krainy piramid, meczetów i dromaderów okazała się dla mnie rozczarowaniem.

Pierwszego dnia pobytu w Kairze nie spotkałem żadnego garbusa ani nawet osiołka. Zamiast tego zderzyłem się z szyldem McDonald’sa.

Na ulicy mijali mnie przechodnie ubrani po europejsku, a zblazowani naciągacze wciskali chińskie badziewie jakby ze Stadionu Dziesięciolecia. Oczywiście nie liczyłem na spotkanie z prawdziwym Ali Babą. Ale szczerze mówiąc, nie przypuszczałem, że zobaczę w Egipcie, w pewnym sensie, kopię warszawskiej Pragi.

Zawiodły mnie nawet starożytne zabytki. Były dużo mniejsze niż na rysunkach Davida Robertsa.

Z biegiem czasu oswoiłem się tym całkiem nowym, może nawet trochę zbyt zachodnim, ale zarazem przecież niesamowicie starym Egiptem. Nauczyłem się zaglądać w inne miejsca, zwłaszcza głęboko ukryte pod powierzchnią oczywistości, wschodnie.

Podróżowanie z bagażem wyobrażeń jest bardzo ryzykowne.

Zrozumiałem, że nigdy nie było jednego Egiptu. Zawsze jest kilka Egiptów naraz, będących tuż obok siebie, ale jednak boleśnie odosobnionych. Przykładanie jednej miary, choćby nawet najbardziej romantycznej i schlebiającej oczekiwaniom, jest fatalnym błędem. Można się rozczarować u celu podróży. Wtedy gdy marzenia zetkną się w końcu z rzeczywistością.

Ale jeśli na miejscu podąży się gdzieś dalej, to kto wie, może okres naiwnych rojeń nie będzie czasem straconym.

(Visited 354 times, 1 visits today)