Ostatnie tygodnie spędziłem w Egipcie na wyprawie do doliny Nilu. Jak zwykle zrobiłem bardzo dużo zdjęć oraz zebrałem sporo nowego materiału faktograficznego.

Zerkam kątem oka na moje archiwum domowe i jestem zaskoczony ilością jeszcze nie obrobionego materiału, jaki udało mi się pozyskać w ciągu prawie 20 lat moich podróży do Egiptu. Do tego dochodzą liczne woluminy zakupione w kairskich księgarniach, głównie w amerykańskim kampusie uniwersyteckim.

Jak to wszystko widzę, a uwielbiam robić od czasu do czasu przeglądy swojego archiwum i biblioteki domowej w ambitnym celu uporządkowania dysków, folderów i sygnatur, dochodzę do wniosku, że byłbym w stanie, nawet nie ruszając się zza biurka, napisać artykuł niemal na każdy temat związany z Egiptem. Nawet na tak niszowe zagadnienia, jak zazielenianie Pustyni Zachodniej.

Oczywiście nie przeceniam wiadomości z książek, gdyż są one zaledwie teorią, często tracącą na aktualności zaraz po wyjściu książki z drukarni. Zresztą kiedyś sam wpadłem w pułapkę pogoni za taką książkową fatamorganą wiedzy.

Pomyliłem egipskie rewolucje

Podczas jednego z pobytów w Egipcie kupiłem w księgarni amerykańskiej, za mocno przesadzoną cenę, dwie książki w formacie grubszej broszury autorstwa egipskiego intelektualisty Galala Amina. Tytuły obu pozycji brzmiały zachęcająco. Jeden dokładnie tak: Co się stało z Egipcjanami? Od rewolucji do ery globalizacji. A ja właśnie czegoś takiego poszukiwałem.

Książki Galala Amina z serii Co się stało z Egipcjanami?
Zakupione przeze mnie w amerykańskiej księgarni w Kairze książki Galala Amina z serii Co się stało z Egipcjanami?

Niestety nie dało się zajrzeć do środka, bo książki były szczelnie zafoliowane, ale założyłem z wrodzonym optymizmem, że musi chodzić o Rewolucję 25 Stycznia 2011 roku.

Opracowań rewolucji 25 Stycznia jest bez liku, również po polsku. Sam mam ich kilka. Ale analiza obyczajowa egipskiego społeczeństwa w ciągu ostatniej dekady? Czyli nie przed, nie w czasie, ale kilka lat PO rewolucji i pióra samego Egipcjanina? Tego chyba jeszcze nie było na większą skalę, nie licząc świetnej Pogrzebanej rewolucji autorstwa Petera Hesslera z 2019 roku.

Kiedy po rozpakowaniu książek zajrzałem do środka, rozczarowałem się. Jednak chodziło o tzw. Rewolucję Wolnych Oficerów z 1952 roku, a więc o wydarzenia sprzed 70 lat.

Po drugie wątkiem obu książek są wspomnienia Amina z czasów jego młodości oraz wybiórcze i mało rozwinięte uwagi o przemianach egipskiego społeczeństwa… ale tylko do końca lat 90. Książki zostały wydane na początku l. 2000. Ups… Dałem się naciągnąć na przestarzały towar zaprezentowany w księgarni jako nowość.

Czy pamiętasz, jak wyglądała Polska w końcu l. 90.? Egipt z początku obecnego millenium również dzieli przepaść w stosunku do Egiptu dzisiejszego. To akurat miałem okazję sprawdzić już osobiście, kiedy pierwszy raz znalazłem się w Egipcie w 2003 roku. Od tamtej pory Egipt zmienił się prawie nie do poznania. Pod pewnymi względami na gorsze.

Aby nie być całkowicie krytycznym, dodam, że Co się stało z Egipcjanami? nie jest lekturą całkiem straconą pod względem poznawczym, bo na pewno podróż sentymentalną autora uda mi się wykorzystać we własnych publikacjach czy w opowieściach. Chodzi tylko o to, że nie tego się spodziewałem. Być może tę poważną lukę na rynku wydawniczym wypełnię kiedyś własną twórczością.

Kamil Zachert na tle polskiego Metropolitan House w Tebach Zachodnich w Luksorze
Jeśli chodzi o sentymentalizm, pozuję do zdjęcia na nekropolii tebańskiej, mając w tle po lewej stronie zabytkowy budynek Metropolitan House, od dziesięcioleci będący siedzibą wielu polskich misji archeologicznych. Moja przygoda z Egiptem również zaczęła się od pobytu w tzw. polskim domu (bejt bulandi). Fot. Konrad Marzec

Zmierzam okrężną drogą do tezy, że Egiptu najlepiej doświadczyć na własnej skórze. Nie czytać o nim w zapóźnionych książkach, nie słuchać, co inni mówią na jego temat, zwłaszcza świeżo po wakacjach w nadmorskich kurortach. Nie wierzyć zwłaszcza pięknym oczom egipskiej sympatii, która opowie ci historię, ale ograniczoną do własnego podwórka.

Książki o Egipcie, nawet te najlepsze i nie wiem jak bieżące (nie ma takowych!), to w istocie zaledwie odniesienia do przeszłości przefiltrowane wrażliwością lub błyskotliwością autora. Zaś naszym prawdziwym przeznaczeniem, Twoim i moim, jest przyszłość. Tę stwarza się samemu.

A więc co zrobić? Przeżyć Egipt osobiście, połamać sobie na nim zęby, próbując rozgryźć go do cna. Pojechać do Egiptu z otwartą głową, bez bagażu własnych światłych poglądów (czytaj: głupich przesądów) i po prostu obserwować tamtejszych ludzi. Poznawać Egipt takim, jakim on jest naprawdę, bez kulturowych upiększeń i literackich arabesek.

Kolejne wyprawy do Egiptu

W styczniu 2023 r. będę realizował kolejne autorskie podróże po Egipcie. Na początku miesiąca odbędzie się podwójna wyprawa studyjna, bardzo ambitna, bo łącząca Luksor na piechotę z Weekendem w Kairze.

Od połowy miesiąca ponownie Weekend w Kairze dla nowo dojeżdżających osób, z którymi już udało mi się wcześniej poznać, kiedy oprowadzałem ich po Metropolitan Museum of Art w Nowym Yorku. Już się cieszę na ponowne spotkanie, tym razem w moim świecie 🙂

Oba programy studyjne zamkną się w terminie do 20 stycznia. Czy zostanę w Egipcie dłużej? Jeszcze tego nie wiem, ale wszystko jest możliwe.

Reklama restauracji rybnej w Kairze
Spośród setek zdjęć z Kairu, które mógłbym tutaj zamieścić, wybrałem akurat to. Pamiętam, jak to miejsce przykuło moją uwagę. Jaskrawe barwy i naturalne przedstawienie owoców morza na tej reklamie restauracji rybnej zaszokowało mnie kontrastem do szaro-burych ścian zabytkowych meczetów w pobliżu

W marcu 2023 r., od około połowy miesiąca, planuję rozszerzoną wyprawę do doliny Nilu, która obejmie zasięgiem nie tylko Kair, Luksor i Asuan, ale również Abydos, Denderę, Edfu, Kom Ombo, Abu Simbel i Aleksandrię. Wyprawa potrwa minimum 14 dni. O szczegółach będę informował już niebawem.

Na tę wyprawę, ze względu na jej poważne wyzwania organizacyjne, mam zamiar zbierać zapisy już teraz. Nie będę zwlekać z tym do ostatniej chwili. Tak więc, jeśli masz ochotę dołączyć do niej, to zaplanuj sobie urlop na okres przynajmniej między 15 a 30 marca 2023 r.

Mój wideo-kanał o Egipcie

W lutym 2023 r. nie mam jeszcze zaplanowanych wypraw, chyba że coś się zmieni. Za to będę w wolnym czasie organizował własne studio filmowe w specjalnie wynajętym do tego celu lokalu.

Aby mój kanał na YouTube mógł się rozwijać, zapewnię sobie przestrzeń funkcjonalną, jakieś graty, profesjonalne oświetlenie i tym podobne techniczno-elektroniczne badziewie, na których znam się tak sobie. Na szczęście zakupiłem niezbędne kursy u specjalistów. W tej dziedzinie pokładam ufność w ludziach młodych. Poza tym mam frajdę, że uczę się czegoś nowego.

Póki co jest zastój na moim kanale na YouTube, ale obiecałem, że go nie porzucę i jak widzisz, działam. Z wiecznej ankiety, która wciąż wisi na mojej stronie internetowej i nie może doczekać się opracowania, wynika, że obok postów na FB, to właśnie wideo jest najbardziej pożądaną formą odbierania moich treści. Wziąłem to sobie do serca.

Mój pierwszy filmik na YouTube, do którego podchodzę z dużym sentymentem

Mam parę pomysłów na niebanalny program o Egipcie, który, mam nadzieję, zyska popularność wśród widzów i zwiększy ich wiedzę o tym kraju. Oczywiście jak na kanał o tematyce mimo wszystko niszowej (a może wcale nie?).

Polski Egipcjanin doradza

Co do mojej piątkowej porady eksperckiej, to chciałbym zwrócić uwagę na fenomen rozrzutu cen, jeśli chodzi o różne typy taksówek w Egipcie. Wypowiem się zwięźle.

Cena jednego litra benzyny w Egipcie wynosi obecnie ok. 10 LE (ok. 2 zł).

Trudno namówić taksówkarza w takich miejscowościach jak Luksor czy Asuan na krótki kurs za mniej niż dwie, trzy dychy. Najczęściej stawki wyjściowe są wyższe. Bywa, że nawet dużo wyższe, ale od czego ma się doświadczenie w negocjacjach 🙂

Powyższe nie dotyczy jednak białych taksówek w Kairze, bo… wszystkie jeżdżą na gaz! Butlę napełnia się tam za kilka funtów egipskich, więc nie ma dużej presji ekonomicznej.

Właśnie dlatego w Kairze można przejechać białą taksówką kawał drogi za przysłowiowe grosze, trzeba tylko się orientować w cenach i ustalać je z góry, zanim wsiądzie się do pojazdu. To złota zasada, której radzę ci zawsze przestrzegać, aby twoja jazda przez Kair nie była stresem.

Z grubsza licząc, jeśli chodzi o białe taksówki, to jeden kilometr Kairu przejedziesz, płacąc mniej niż 1 zł.

Z moich doświadczeń wynika, że białe taksówki są tańsze niż Uber. Pisałem zresztą o egipskich taksówkach na moim blogu. Przy obecnych 17% inflacji w Egipcie i wzroście kosztów benzyny, różnice w cenach przejazdu powiększyły się na korzyść taksówek na gaz.

Postaw mi kawę na buycoffee.to
author image

Autor: Kamil Zachert

Podróżnik, fotografik, uczestnik polskiej misji archeologicznej w Deir el-Bahari w okolicy Luksoru, organizator indywidualnych historyczno-krajoznawczych wypraw do Egiptu adresowanych do ambitnych pasjonatów wiedzy i przygody.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Zobacz inne artykuły

Ogrodzenie z drutem kolczastym w Egipcie
Kamil Zachert na tle fortecy Kajt Beja w Aleksandrii
Tradycyjnie ubrany Egipcjanin z Asuanu
Demonstracje na pl. Tahrir w Kairze podczas Rewolucji 25 stycznia
Wyprawa do Tell el-Amarna w Środkowym Egipcie
Osioł w Tebach Zachodnich

Zadecyduj, jakie treści będą się ukazywać na blogu o Egipcie!

Pomóż mi dostosować treści na moim blogu do Twoich potrzeb i zainteresowań i odpowiedz na 16 pytań w anonimowej ankiecie.
 
Chcę wypełnić ankietę
close-link
Pokaż link do ankiety