Polskie MSZ odradza podróże do Środkowego Egiptu, podobnie jak do Synaju i do obu pustyń wzdłuż doliny Nilu. Od dziesięcioleci uchodzi on za rejon niebezpieczny. To właśnie tam niemal 100 lat temu wzięło początek nacjonalistyczne Bractwo Muzułmańskie i stamtąd pochodzą wszelkie ekstremizmy typu salaficki fundamentalizm religijny. W Tell el-Amarna w Środkowym Egipcie kilka tysięcy lat temu faraon Echnaton zbudował też miasto, które każdy miłośnik starożytnego Egiptu chciałby zobaczyć.

Wyprawa do Tell el-Amarna w Środkowym Egipcie

Zdrowy rozsądek nakazuje trzymać się głównych szlaków turystycznych (czyli tych zamkniętych w granicach Kairu, Luksoru i nadmorskich kurortów) i unikać kłopotów jak ognia. Niestety trzy i pół tysiąca lat temu z hakiem pewnemu ambitnemu młodemu człowiekowi zachciało się wywrócić Egipt do góry nogami. Pechowo młodzieniec urodził się jako syn potężnego Amenhotepa III z 18 Dynastii, co automatycznie dawało mu niemal nieograniczone, oczywiście jak na tamte czasy, możliwości zrealizowania nawet najbardziej wydumanych fantazji.

Wyprawa do Tell el-Amarna w Środkowym Egipcie - Polski Egipcjanin
Tak Amarna wita nas u podnóża dżebla północnego w Tell el-Amarna. Fot. Kamil Zachert

Któż nie słyszał o heretyku Echnatonie, jego słonecznym bóstwie o imieniu Aton i mieście lśniącym pośrodku pustkowi, które w skrócie zwiemy dziś Amarną? Któż nie chciałby zobaczyć tego miejsca na własne oczy?

Tell el-Amarna – miasto Echnatona

Tell el-Amarna znajduje się na wschodnim brzegu Nilu i jest dokładnie w połowie drogi między dzisiejszym Kairem i Luksorem. W starożytności ten sam dystans dzielił je od prastarego Memfis na północy i tętniącymi życiem Tebami, stolicą Egiptu na południu kraju. Echnaton wybrał to miejsce, żeby założyć swoje miasto na terenie, gdzie nigdy wcześniej nie uprawiano kultu innego bóstwa niż Aton.

Wyprawa do Tell el-Amarna w Środkowym Egipcie - Polski Egipcjanin
Echnaton i Nefertiti przed bogiem Atonem. Fot. Kamil Zachert

Będąc tam po raz pierwszy, w trakcie poszukiwań idealnego miejsca pod nową stolicę, podobno zachwycił się wschodem słońca, który skojarzył mu się religijnie. Świetlisty Aton ukazał mu się na tle skalistych wzgórz oddalonych od brzegu rzeki o pięć kilometrów i przedzielonych doliną, u której szczytu zostanie wykuty przyszły grobowiec króla. To przecież nic innego jak gigantyczny naturalny hieroglif „achet” (horyzont)! I tak też Echnaton nazwał swoje miasto – Achet-Aton (Horyzont tarczy słonecznej).

Wyprawa do Tell el-Amarna w Środkowym Egipcie - Polski Egipcjanin
Droga do grobowca Echnatona pomiędzy wzgórzami Tell el-Amarna. Fot. Kamil Zachert

Miasto Achet-Aton zbudowano w rekordowym tempie trzech lat. Funkcjonowało jako nowa stolica Egiptu zaledwie przez dekadę. Tam mieszkał faraon ze swoją rodziną oraz cały jego dwór, tam Echnaton przyjmował posłów z obcych państw, to stamtąd za sprawą „Nauki” zapisanej w Hymnie do Atona blask słonecznego bóstwa i jego królewskiego koregenta promieniował na cały kraj.

Wyprawa do Tell el-Amarna w Środkowym Egipcie - Polski Egipcjanin
Otoczeni wszechobecną ciszą nekropolii królewskiej przemierzamy tę samą drogą, którą kiedyś chodził Echnaton. Fot. Kamil Zachert

Po śmierci Echnatona miasto zostało niemal natychmiast porzucone, a wszystkie jego ogromne świątynie i wspaniałe pałace rozebrano i z nienawiścią wdeptano w piaski pustyni. Ocalało jednak na tyle, że dzisiaj Tell el-Amarna uchodzi za jedno z lepiej zachowanych stanowisk archeologicznych w Egipcie. Ale niestety z powodów politycznych nie znajdzie się go w programie typowej wycieczki dla turystów. Do Tell el-Amarna trzeba wybrać się na własną rękę.

Jak dostać się do Tel el-Amarna?

Istnieją dwie „szkoły” zwiedzania zabytków Środkowego Egiptu przez cudzoziemców. Pierwsza to wybranie się tam własnym środkiem lokomocji względnie skorzystanie z egipskiej komunikacji publicznej, np. pociągu z Kairu do Minji lub Mallawi. Oczywiście taka technika zakłada lekceważenie zaleceń polskiego MSZ, jak i warunków obowiązujących w Egipcie. Każde pojawienie się turysty w rejonie Środkowego Egiptu, a zwłaszcza u bram wjazdowych do Tell el-Amarna, stawia miejscową policję na nogi. A chwilę potem – policję w Kairze. Minutę później wie o nas również egipska bezpieka.

Wyprawa do Tell el-Amarna w Środkowym Egipcie - Polski Egipcjanin
Napatrzywszy się na rozległe pustkowia Amarny z przyjemnością witam zielone zakątki. W bogatych rezydencjach Achet-Aton również znajdowały się ogrody i baseny z wodą. Fot. Kamil Zachert

Docierając „jakoś” do Tell el-Amarna (zakup biletu na pociąg może z jakichś powodów być niemożliwy), trzeba liczyć się z różnymi scenariuszami. Albo zobaczymy, co chcemy, albo nas zawrócą pod eskortą policji i tajniaka z marsową miną. Wystarczy, że gdzieś w okolicy (rozumianej tutaj dosyć szeroko, przynajmniej od Minji do Asjut) wybuchła jakaś bomba, zaatakowano posterunek lub tylko ktoś usłyszał, że ktoś inny coś… a możemy pożegnać się ze zwiedzaniem. W Egipcie lubi się dmuchać na zimne, a najbardziej pożądaną formą ochrony jest prewencja. Wybierając się do Tell el-Amarna na własną rękę, turysta podejmuje ryzyko. Nigdy nie wiadomo, na jaką sytuację akurat trafi.

Wyprawa do Tell el-Amarna w Środkowym Egipcie - Polski Egipcjanin
Widok na Nil z niedokończonym Muzeum Echnatona w Minji. Fot. Kamil Zachert

Druga metoda polega na zgłoszeniu egipskim władzom chęci wybrania się do Środkowego Egiptu i czekaniu na wyrok. Z tej metody skorzystaliśmy jesienią 2018 r. jako uczestnicy polskiej misji archeologicznej. Zwróciliśmy się z prośbą o pomoc w zwiedzeniu Tell el-Amarna do życzliwego nam wysokiego urzędnika egipskiej służby starożytności w Kairze. Udało się. Na drogę otrzymaliśmy nie tylko jego błogosławieństwo, ale również numer telefonu do ważnej figury, która urzęduje w Minji i która miała nam wszystko zorganizować. Trudno wyobrazić sobie, żeby zwykły turysta mógł uzyskać tyle samo i tą samą drogą, co my.

Inspektor „Kojak” z Minji

W podróż wybraliśmy się bardzo skromnie, najzwyklejszym pociągiem w drugiej klasie. Bilety zakupiliśmy przez stronę internetową. Polecam ten sposób zakupu biletów, ponieważ póki co sieć przepuszcza cudzoziemców chętniej niż kasjer na dworcu. Jazda zwykłym egipskim pociągiem jest sama w sobie ciekawym przeżyciem, bo na każdym przystanku wchodzą do środka lub wychodzą nieprzebrane tłumy podróżnych: rozwrzeszczanych uczniów, matek stojących z dziećmi na rękach, wyciągniętych na fotelach mężczyzn w galabijach, nachalnych sprzedawców wszystkiego, żebraków i kieszonkowców. (Kiedyś nagram to na wideo).

Wyprawa do Tell el-Amarna w Środkowym Egipcie - Polski Egipcjanin
Bez własnego środka transportu nie da się dotrzeć do Amarny. Ale niekoniecznie musi być nim osiołek. Fot. Kamil Zachert

Wysiedliśmy na stacji w Minja, będąc zapewne jedynymi zagranicznymi turystami w mieście i jego okolicy. Jak wiadomo cudzoziemiec zwraca w Egipcie powszechną uwagę, zwłaszcza na prowincji, gdzie nikt się go nie spodziewa. Po małym zamieszaniu z taksówkami rozpoczęliśmy poszukiwania miejscowego biura służby starożytności, żeby spotkać się z jego dyrektorem. Nie było to łatwe, bo kierowca ciągle gubił drogę, ale w końcu dotarliśmy na miejsce, stając twarzą w twarz… z filmowym Kojakiem!

Wyprawa do Tell el-Amarna w Środkowym Egipcie - Polski Egipcjanin
Wymuszony statek-hotel w Minji, na którym spędziliśmy dwie noce. Zakwaterowanie tutaj, jak na miasto duże, lecz prowincjonalne, było trochę za drogie. Fot. Kamil Zachert

Ów urzędnik ze Środkowego Egiptu, sobowtór Telly’ego Savalasa, czyli filmowego Kojaka, okazał się bardzo pomocny. Może aż za bardzo… Inspektor „Kojak” zorganizował nam nocleg na dość drogim statku-hotelu, a raczej narzucił go nam, eskortę policji do Tell el-Amarna oraz przewodnika – uzbrojonego po zęby agenta policji, który jak się okazało… również interesował się archeologią Egiptu i miał na jej temat sporą wiedzę. Podpytywał nas od czasu do czasu.

Nie zatrzymujcie się w Mallawi!

Do Tell el-Amarna najlepiej wyruszyć z samego rana, rezerwując na zwiedzanie cały dzień. W godzinę lub dwie niewiele da się tam zobaczyć ze względu na odległość od naszej bazy wypadowej w Minji oraz rozmiary samego stanowiska. Jeśli starujemy z Minji, a nie z Mallawi, sam dojazd na miejsce zajmuje grubo ponad dwie godziny. Ale za to jest bezpieczniej.

Wyprawa do Tell el-Amarna w Środkowym Egipcie - Polski Egipcjanin
Tak wygląda ostatni odcinek normalnej drogi z Mallawi prowadzącej do stanowisk Amarny. Fot. Kamil Zachert

Bliżej do Tell el-Amarna jest tylko z Mallawi (można dojechać tam pociągiem i przeprawić się promem na drugą stronę Nilu). Niestety miasto uchodzi za mało przyjazne turystom, więc nawet nie ma tam hoteli. Przejeżdżaliśmy przez nie kilkakrotnie, ani razu nie dostrzegając na ulicach żadnego cudzoziemca. Jeśli wyprawa w ten rejon Egiptu wymaga pozostania na noc, lepiej zatrzymać się w Minji (zwłaszcza że jest tam restauracja, gdzie jadłem najlepszą w całym Egipcie smażoną wątróbkę). Wszyscy urzędnicy i policjanci odradzali nam wizytę w niegościnnym Mallawi. Ich zdumienie budził już sam fakt, że do Środkowego Egiptu przyjechaliśmy pociągiem, jak zwykli Egipcjanie. Nikomu nie mieściło się w głowie, jak zdobyliśmy bilet. Wydruk z internetu macali i oglądali ze wszystkich stron. Wszyscy cudzoziemcy są dziwni i tylko sprawiają kłopoty. Takie nastawienie do przybyszów z zagranicy charakteryzuje władze na każdej długości i szerokości geograficznej.

Wyprawa do Tell el-Amarna w Środkowym Egipcie - Polski Egipcjanin
Kiedy w Amarnie zepsuje ci się samochód… wracasz pieszo na zachód. Tam musi być cywilizacja. Fot. Kamil Zachert

Przez cały czas pobytu w Środkowym Egipcie nie mogłem oprzeć się wrażeniu, że wszyscy odetchną z ulgą, kiedy wreszcie nasza grupa wyniesie się z powrotem do Kairu. My również podzielaliśmy ich uczucia (wszystkie władze tylko utrudniają ludziom normalne życie), ale przedtem chcieliśmy zobaczyć, jak najwięcej się da.

Sny i wizje Echnatona

Kiedy Echnaton po raz pierwszy przycumował swoją barkę do wschodniego brzegu Achet-Aton, wtedy jeszcze całkowitego pustkowia, zobaczył teren płaski jak lustro, sięgający pięć kilometrów w głąb Pustyni Wschodniej i rozciągnięty z północy na południe aż na 11 kilometrów. Wschodnią granicę Achet-Aton miały stanowić skały dżebla, zza którego wychyla się słońce.

Wyprawa do Tell el-Amarna w Środkowym Egipcie - Polski Egipcjanin
Świat Echnatona oglądany od strony północno-wschodniej. Fot. Kamil Zachert

Echnaton kazał wykonać dwie serie stel granicznych, w których deklarował swój związek z miastem, którego nigdy nie chciał opuszczać: „Gdybym po milionach lat zmarł w jakimkolwiek mieście północy, południa, wschodu czy zachodu, niech mnie sprowadzą, bym mógł zostać pogrzebany w Achet-Aton”. Po wybraniu miejsca pod swoje nowe miasto król ustawił trzy stele graniczne, później dostawił ich aż 13. Otaczały Achet-Aton ze wszystkich stron, obejmując teren ponad 50 km kwadratowych.

Wyprawa do Tell el-Amarna w Środkowym Egipcie - Polski Egipcjanin
Jedna ze stel granicznych Echnatona. Tu właściwie kończył się świat uznawany przez faraona. Fot. Kamil Zachert

Stojąc na granicy pól uprawnych, gdzie zieleń roślinności gwałtownie ustępuje jasnobrunatnym barwom pustyni zalewającym przestrzeń jak okiem sięgnąć, rozmyślam o Echnatonie. Co naprawdę skłoniło go do porzucenia cudownych Teb i przeniesienia się właśnie tutaj? Nie ma jednoznacznego wytłumaczenia królewskiej decyzji.

Wyprawa do Tell el-Amarna w Środkowym Egipcie - Polski Egipcjanin
Dziesiątki kilometrów niczego oprócz słońca. To dzisiejsza Amarna. Fot. Kamil Zachert

Rewolucja religijna, którą Echnaton zapoczątkował, polegała na wyniesieniu tarczy słonecznej do roli jedynego bóstwa Egiptu, więc to tłumaczy po trosze jego odrazę do Teb – od wieków świętej domeny Amona, gdzie roiło się od budowli poświęconych tradycyjnym kultom. To oczywiste, że nowa stolica musiała powstać w miejscu całkowicie dziewiczym. Dzisiejsze Tell el-Amarna było enklawą depresji i osamotnienia. Dlatego nikt nie chciał mieszkać na tym martwym odludziu, wznosić tam domów i świątyń dla bogów, którzy także zapomnieli o tym miejscu. Czy nie było lepszych terenów do zasiedlenia?

Jakim człowiekiem był Echnaton?

Osobowość Echnatona jest zagadką. Dorastał zarówno w blasku, jak i trochę w cieniu swojego ojca, wielkiego Amenhotepa III – tebańskiego króla-słońce. Teoretycznie mógł nigdy nie panować, był dopiero następny w kolejce do tronu po starszym bracie Totmesie. Ale młody książę zmarł przedwcześnie i to właśnie na Echnatona spłynęły nieoczekiwanie wszystkie splendory władzy.

Wyprawa do Tell el-Amarna w Środkowym Egipcie - Polski Egipcjanin
Przejazd królewskiego orszaku Echnatona. W wyższym rejestrze dekoracji pochylone postacie ludzi w biegu za rydwanami. Fot. Kamil Zachert

Dawniej chętnie spekulowano, że Echnaton mógł być chromy – czego rzekomo dowodzą jego zdeformowane przedstawienia na posągach i reliefach – i z tego powodu nienawidził świata, w którym musiał żyć jako kaleka. Fizyczna ułomność władcy miałaby wpływać na jego charakter i decyzje, które z perspektywy tysiącleci wydają się niezrozumiałe.

Wyprawa do Tell el-Amarna w Środkowym Egipcie - Polski Egipcjanin
Echnaton i Nefertiti w tzw. oknie pojawień, gdzie ukazują się poddanym i nagradzają ich. Fot. Kamil Zachert

Dziś hipotezę o chorobie Echnatona można włożyć między bajki. Również koncepcje wzięte z psychoanalizy nie są wiele warte i lądują na obrzeżach fikcji lub spekulacji. Ale pytania, czy był natchnionym wizjonerem czy szaleńcem despotą, a może jednak żadnym z nich, wciąż pozostają aktualne. Dlaczego Echnaton rozpoczął bezlitosną krucjatę przeciwko starym bogom Egiptu?

Wyprawa do Tell el-Amarna w Środkowym Egipcie - Polski Egipcjanin
Niezwykle ciekawy fragment dekoracji jednego z grobowców: ludzie tańczący na ulicach Achet-Aton? Fot. Kamil Zachert

Na początku nie był fanatykiem, jeśli chodzi o religię. Ikonoklazm Echnatona – skuwanie ze ścian świątyń całego Egiptu wizerunków innych bóstw niż Aton zaczyna się dopiero po 11 roku jego panowania. Kult Atona wydawał się być hermetyczną religią dworu królewskiego. Niektórzy uczeni twierdzą, że był po prostu ubóstwieniem Amenhotepa III, złączonego po śmierci ze słońcem.  

Tell el-Amarna jako stanowisko archeologiczne

Kiedy wjechaliśmy do Amarny, od razu zaskoczyła mnie rozległość tego stanowiska. Plany Achet-Aton oglądane w podręczniku archeologii mają się nijak do ogromnych odległości doświadczanych przez turystę na miejscu. Zwiedzanie zabytków w Tell el-Amarna na piechotę, tak jak da się to robić w Tebach Zachodnich, tu jest praktycznie niewykonalne. Tym bardziej, że najważniejsze zabytki – nekropolia królewska i grobowce dostojników rozrzucone są po różnych częściach stanowiska; znajdują się na jego północnych i południowych obrzeżach.

Wyprawa do Tell el-Amarna w Środkowym Egipcie - Polski Egipcjanin
Na drodze do tzw. grobów północnych w Tell el-Amarna. Fot. Kamil Zachert

Natomiast od strony zachodniej wzdłuż Nilu rozciągała się reprezentacyjna i mieszkalna część Achet-Aton, szeroka na kilometr i długa na dziewięć, z której dzisiaj niewiele zostało. Budynki zostały rozebrane po śmierci Echnatona aż do fundamentów, a spora część tego, co z nich ocalało, znajduje się pod piaskami i współczesną zabudową arabską, m.in. pod cmentarzem muzułmańskim.

Wyprawa do Tell el-Amarna w Środkowym Egipcie - Polski Egipcjanin
Pozostałości tzw. pałacu północnego w Tell el-Amarna. Fot. Kamil Zachert

Trudno dzisiaj wyobrazić sobie świetność Achet-Aton, jeśli będąc na miejscu, polega się tylko na zmyśle wzroku. To, że wiemy, jak wyglądało Achet-Aton, zawdzięczamy brytyjskiemu archeologowi Flindersowi Petriemu, który w 1891 r. prowadził tu pierwsze wykopaliska i odkrył pałac królewski. Kolejne zespoły archeologów brytyjskich i niemieckich, zachęcone wynikami sondaży Petriego, od początku XX wieku podjęły się regularnych badań w Tell el-Amarna i z czasem odsłoniły pozostałe części miasta.

Życie w starożytnym Achet-Aton

Dopóki nie zobaczyłem przestrzeni Tell el-Amarna na własne oczy, nie rozumiałem nic ze specyfiki życia w tym niesamowitym mieście. Dziesiątki kilometrów kwadratowych całkowicie pustego i płaskiego terenu, gdzie nie ma nic oprócz płonącego na niebie słońca. I po którym można było sprawnie przemieszczać się tylko szybkim rydwanem, o ile należało się do egipskiej klasy uprzywilejowanej, żyjącej w Achet-Aton w luksusowych warunkach.

Wyprawa do Tell el-Amarna w Środkowym Egipcie - Polski Egipcjanin
Nieukończona dekoracja ścienna w grobowcu Mahu, szefa straży Echnatona. Tzw. groby południowe. Fot. Kamil Zachert

Kiedy zwiedza się grobowce dostojników z Amarny, zaskakuje w dekoracjach duża ilość przedstawień rydwanów i procesji odbywających się na rydwanach. Wydaje się, jakby nikt oprócz zwykłych ludzi nie chodził w tym mieście na piechotę. Echnaton codziennie wyjeżdżał na swoim złotym rydwanie z pałacu, w którym mieszkał w północnej części miasta, i udawał się do wielkiego pałacu w centrum, gdzie przyjmował posłów i skąd wydawał dekrety. Za nim ciągnął się wąż rydwanów najznamienitszych postaci w Achet-Aton, takich jak szef straży Mahu, arcykapłan świątyni Atona Merire, pisarz królewski Ahmose czy nadzorca haremu Hui.

Wyprawa do Tell el-Amarna w Środkowym Egipcie - Polski Egipcjanin
Charakterystyczna dla sztuki amarneńskiej maniera przedstawiania postaci ludzkich w głębokim ukłonie. Oczywiście tylko przed faraonem. Fot. Kamil Zachert

Przejazd Echnatona miał charakter religijny. Z obu stron alei procesyjnej przyglądali mu się zwykli mieszkańcy Achet-Aton, zamierając w pozycji nienaturalnie głębokiego ukłonu. Wiele przedstawień ludzi w dekoracjach grobowców w Tell el-Amarna charakteryzuje przerażająco nienaturalna proskineza. Postacie znajdujące się przed faraonem pochylone są tak nisko, że ich kręgosłupy zdają się trzeszczeć i łamać. To część rytuału oddawania czci władcy rozdmuchana przez Echnatona do przerażającej skali.

Echnaton – mistyk czy despota?

Wszyscy poddani faraona mieli żyć i umierać w jego blasku. Jak również w blasku jego najbliższej rodziny, zwłaszcza żony Nefertiti. W całym Achet-Aton nie było domu, w którym nie znajdowałby się ołtarzyk z wizerunkiem tej boskiej pary. Śmierć nikogo nie zwalniała z obowiązku oddawania czci faraonowi. Centralne miejsce w grobowcach dostojników w Tell el-Amarna zajmuje często ogromne przedstawienie Echnatona pod tarczą słoneczną – Atonem z promieniami zakończonymi dłońmi z symbolem życia – anch.

Wyprawa do Tell el-Amarna w Środkowym Egipcie - Polski Egipcjanin
Całościenna scena w grobowcu dostojnika ukazująca Echnatona pod promieniami boga Atona. Fot. Kamil Zachert

Kiedy wyjeżdżaliśmy z Amarny, popatrzyłem na nią jeszcze raz z dystansu. Czy Echnaton wyróżnił ten zakątek Egiptu, bo naprawdę zachwycił go wschód słońca nad tutejszym dżeblem? A może był zwykłym sadystą, któremu sprawiało przyjemność, że jego poddani smażą się pod majestatem Atona? Zresztą nie tylko poddani. Jeden z azjatyckich królów, Aszruballit, napisał list do faraona, w którym pytał: „Dlaczego moim posłańcom każe się stać nieustannie w słońcu i umierać na słońcu?”.

Wyprawa do Tell el-Amarna w Środkowym Egipcie - Polski Egipcjanin
Tyle dziś zostało ze świątyni poświęconej słonecznemu bóstwu Atonowi. Fot. Kamil Zachert

Ale istnieje jeszcze druga możliwość. Tell el-Amarna ma wystarczająco dużo miejsca na przyszłą rozbudowę miasta do gigantycznych rozmiarów. Może właśnie taki cel chodził Echnatonowi po głowie. A może po prostu chciał zbudować sobie azyl gdziekolwiek, byle jak najdalej od rosnącej w siłę opozycji, otoczyć się doborowym wojskiem i cudzoziemską gwardią przyboczną (dokładnie tak jak rzymscy cesarze 1500 lat później) i cieszyć się towarzystwem popleczników takich jak Mahu i Merire, którzy zawdzięczali mu wszystko.

Wyprawa do Tell el-Amarna w Środkowym Egipcie - Polski Egipcjanin
Przedstawienie jednego z najbliższych popleczników Echnatona, dostojnika o imieniu Ay. Rejon tzw. grobów południowych w Tell el-Amarna. Fot. Kamil Zachert

Jakkolwiek wyglądała prawda, Echnaton nie przeżył milionów lat, jak deklarował, tylko umarł po 17 latach sprawowania rządów, które przysporzyły Egiptowi mnóstwo problemów wewnętrznych i podważyły jego rangę wśród krain Bliskiego Wschodu.

Wyprawa do Tell el-Amarna w Środkowym Egipcie - Polski Egipcjanin
Wejście do grobowca królewskiego w Tell el-Amarna. Fot. Kamil Zachert

Paradoksalnie grobowiec Echnatona wykuty daleko po wschodniej stronie miasta jest jednym z najgorzej zachowanych podziemnych grobów, jakie widziałem w Egipcie. Skała wapienna, w którym wydrążono pomieszczenia, jest bardzo marnej jakości, o strukturze porowatej, pełnej spękań i małych otworów. Dekoracje, które nie zostały intencjonalnie zniszczone w późniejszych czasach, i tak musiałyby po czasie same odpaść. Królewscy inżynierowie na pewno zwrócili faraonowi na to uwagę. Zwyciężył jednak dogmat religijny, który kazał Echnatonowi pogrzebać się „pośrodku hieroglifu” „achet”.

Wyprawa do Tell el-Amarna w Środkowym Egipcie - Polski Egipcjanin
Podobno o wschodzie promienie słońca wpadają tym korytarzem do wnętrza grobu Echnatona. Nie sprawdzałem. Fot. Kamil Zachert

Mumia faraona heretyka nie przetrwała, być może została rytualnie spalona, ale pamięć o nim, mimo prób jej zatarcia przez kolejnych władców, do dziś rozpala ludzką wyobraźnię. Echnaton-marzyciel, bez względu kim był w rzeczywistości, stał się romantycznym bohaterem filmów, malarstwa, ale przede wszystkim literatury pięknej, żeby wspomnieć choćby tylko rewelacyjną powieść Miki Waltariego „Egipcjanin Sinuhe”.

Wyprawa do Tell el-Amarna w Środkowym Egipcie - Polski Egipcjanin
Bardzo zniszczone dekoracje w grobowcu Echnatona w Tell el-Amarna. Fot. Kamil Zachert

Konkludując, czy warto wybrać się do Tell el-Amarna? Odpowiedź może być tylko jedna: tak, zdecydowanie warto. Wizyta w królewskim mieście Achet-Aton pomaga lepiej zrozumieć jeden z najbardziej ciekawych i zarazem burzliwych okresów w dziejach starożytnego Egiptu.